Angel - Zza ściany
Tynk odpadł dziś rano,
przy śniadaniu
i zobaczyła świat inny,
bo zza ściany.
Pomogło okna otwarcie
na oścież,
i cisza przed burzą
myśli metaforycznych.
Im więcej chciała zobaczyc,
tym mniej przestrzeni wolnej
pozostwiła
podmuchom mroźnym,
owianym świeżością poranka
i kryształowym blaskiem
promieni słońca.
Na łóżko rzuciła,
Weroniki męskie postanowienie
śmierci
i mysli obłąkanych,
drobne znaki
w krwistoczerwonej postaci.
Z kawą mleka
ślady na ustach,
patrzy na świat zza ściany,
z myślą,
że w Niej właśnie
mieszka iluzja.
przy śniadaniu
i zobaczyła świat inny,
bo zza ściany.
Pomogło okna otwarcie
na oścież,
i cisza przed burzą
myśli metaforycznych.
Im więcej chciała zobaczyc,
tym mniej przestrzeni wolnej
pozostwiła
podmuchom mroźnym,
owianym świeżością poranka
i kryształowym blaskiem
promieni słońca.
Na łóżko rzuciła,
Weroniki męskie postanowienie
śmierci
i mysli obłąkanych,
drobne znaki
w krwistoczerwonej postaci.
Z kawą mleka
ślady na ustach,
patrzy na świat zza ściany,
z myślą,
że w Niej właśnie
mieszka iluzja.
Kategoria:
Debiuty amatorskie
Debiuty amatorskie
Tagi tego wiersza:
kawa ściana iluzja łóżko
kawa ściana iluzja łóżko
Pozostałe wiersze autora:
Bo wszystkim czego pragnę
dlaczego?
Na zielonym tapczanie.
Zawód: dziennikarz
Znów się pomylił!
Zza ściany
Bo wszystkim czego pragnę
dlaczego?
Na zielonym tapczanie.
Zawód: dziennikarz
Znów się pomylił!
Zza ściany