Pałucha Marek - Żonkil
Przepraszam żółtym kolorem
Przepraszam żonkilowym zapachem
To tak jakby przepraszać za coś
Co nie jest lasem lecz borem
Za coś co nie jest strzechą lecz dachem
Za to że inną nazwą nadał ktoś
A ja przyjaźń nazywam kochaniem
Dla mnie to taką ma nazwę - ja to wiem
Przepraszam za żonkila żółtego
Świat nie jest spaniem
Żonkil nie jest snem
I nie wiem dlaczego?
Teraz przeproszę na jawie
Podczasz śniadania
Przy czarnej kawie
Lub podczas objadowego dania
A może podczas kolacji
Przeproszę w przyszłym roku
Przed nastanie wakacji
W nocnym żonkilowym mroku
Przepraszam żonkilowym zapachem
To tak jakby przepraszać za coś
Co nie jest lasem lecz borem
Za coś co nie jest strzechą lecz dachem
Za to że inną nazwą nadał ktoś
A ja przyjaźń nazywam kochaniem
Dla mnie to taką ma nazwę - ja to wiem
Przepraszam za żonkila żółtego
Świat nie jest spaniem
Żonkil nie jest snem
I nie wiem dlaczego?
Teraz przeproszę na jawie
Podczasz śniadania
Przy czarnej kawie
Lub podczas objadowego dania
A może podczas kolacji
Przeproszę w przyszłym roku
Przed nastanie wakacji
W nocnym żonkilowym mroku
Kategoria:
Debiuty amatorskie
Debiuty amatorskie
Tagi tego wiersza:
Żonkil, mrok, świat, przyjaźń
Żonkil, mrok, świat, przyjaźń
Pozostałe wiersze autora:
Królewska biel
Nie
Nie jestem w Miłości
Ona
Po co piszę?
Przepraszam
Serce bije
Żonkil
Królewska biel
Nie
Nie jestem w Miłości
Ona
Po co piszę?
Przepraszam
Serce bije
Żonkil