wiersze-poezja.info

 

Litheracki Zhenobiusz - Zhenobiusz... (wigilia odejścia)

Zhenobiusz naradza się z sobą
(ona rozczesuje na poręczy krzesła
zesztywniałe palce prządki)
nad wyborem najodpowiedniejszej pory
na ostateczną metamorfozę

wszystko dotąd było wstępem
utkała mu
chałat bardzo zgrzebny
krawat garnitur i kokon
przeciekają jej między palcami
cząstki elementarne i cała fizyka kwantowa
wraz z metafizyką
i rozsiewa go między poplątane motki

- uciekaj uciekaj jeszcze nie teraz
jeszcze nie czas
na twoje narodziny
i za późno na godną śmierć
poczekam na ciebie
z martwym krosnem w łonie
w domowym zaciszu
do wyczerpania ostatniego pokładu
autoironii koniecznej
ostatniego śmiechu
jego ostatniego echa
w pustym pokoju
do zachowania
jakiej takiej
należytej
powagi
i resztek

jest mu tak dobrze
jak jest
jak musi być
tylko czemu ucieka
zawsze spóźniony
spóźnieniem rozciągniętym w czasie
jak guma z majtek Kloto
Kategoria:
Debiuty amatorskie
Tagi tego wiersza:
Pozostałe wiersze autora:
Zhenobiusz... (wigilia odejścia)
Biuro Rachunkowe Odżywki OLIMP kredyty przez telefon tusze,tonery imprezy plenerowe
recykling aut | Zus płock | hotele na mazurach | Mieszkania Katowice | 1% podatku