Kusz Maciej - Zgon
Leże na ziemi martwy
nie wiem jak długo dzień dwa lub tydzień cały
bez znaczenia teraz mam wieczność przed sobą
Moja księga życia zamkneła się jóż i kurzem pokryła
w pół zdania przerwana na zawrze
Leże zimny
moje człowieczeństwo umarło
Moje marzenia rozmyły się
Moje ciało zecztywniało
leże zimny
W ramiona śmierci oddany
spoglądam na świat z drógiej strony lustra
Obmyty z cierpienia wreszcie mogę odpocząć
Dopadła mnie uwiodła zauroczyła nalerze do niej
Otulony pierzyną wieczności zasypiam spokojnie
nie wiem jak długo dzień dwa lub tydzień cały
bez znaczenia teraz mam wieczność przed sobą
Moja księga życia zamkneła się jóż i kurzem pokryła
w pół zdania przerwana na zawrze
Leże zimny
moje człowieczeństwo umarło
Moje marzenia rozmyły się
Moje ciało zecztywniało
leże zimny
W ramiona śmierci oddany
spoglądam na świat z drógiej strony lustra
Obmyty z cierpienia wreszcie mogę odpocząć
Dopadła mnie uwiodła zauroczyła nalerze do niej
Otulony pierzyną wieczności zasypiam spokojnie
Kategoria:
Debiuty amatorskie
Debiuty amatorskie
Tagi tego wiersza:
leże na ziemi martwy
leże na ziemi martwy