Cichoń Michał P. - Zegar
Na zegar spoglądał chłopiec mały
A do pokoju wszedł ojciec jego zachlany
I też na zegar spoglądał
Wskazówki przesuwały się ruchami łagodnymi
Pomiędzy tarczą, a zapatrzonymi
Spóźnieni już byli
Bo w stronę blasku nie ruszyli
Machina nie miała dla nich litości
Nie zatrzymała się odmierzając wartości
Chłopiec poszedł, ale był już stary
Ojca już nie było, został dawno pochowany
A na ścianie nadal wisiał zegar
Nie miał nad nimi już żadnej władzy
Tylko czas odmierzał
Obok niego złoty krzyżyk błyszczał
Kto by go jednak dojrzał w dzień
Skoro blask ze światłem dnia się mieszał
A do pokoju wszedł ojciec jego zachlany
I też na zegar spoglądał
Wskazówki przesuwały się ruchami łagodnymi
Pomiędzy tarczą, a zapatrzonymi
Spóźnieni już byli
Bo w stronę blasku nie ruszyli
Machina nie miała dla nich litości
Nie zatrzymała się odmierzając wartości
Chłopiec poszedł, ale był już stary
Ojca już nie było, został dawno pochowany
A na ścianie nadal wisiał zegar
Nie miał nad nimi już żadnej władzy
Tylko czas odmierzał
Obok niego złoty krzyżyk błyszczał
Kto by go jednak dojrzał w dzień
Skoro blask ze światłem dnia się mieszał
Kategoria:
Debiuty amatorskie
Debiuty amatorskie
Tagi tego wiersza:
zegar, religia, tożsamość, śmierć, nadzieja, nadzieja w obliczu śmierci
zegar, religia, tożsamość, śmierć, nadzieja, nadzieja w obliczu śmierci