Lorn - Z rozstajów
Chciała wyruszyć wraz z wiosną,
Gdy cieplejsza samotność pielgrzyma.
Włosy miała już okurzone
Z twarzą jak droga wytartą
Stopami nie jednej modlitwy.
Wbiła krzyżyk rozstajów
Na splocie ścieżyn żebrowych.
Tak łatwiej bliźniego się żegna.
W czerwieni odświętnej koszuli
Na wyrost przyciętych chryzantem
Złożyła głowę na wietrze
I uniósł ją piersi żagiel
Niewidzialnym napięty światłem
Przez okno zakochane w wolności.
Gdy cieplejsza samotność pielgrzyma.
Włosy miała już okurzone
Z twarzą jak droga wytartą
Stopami nie jednej modlitwy.
Wbiła krzyżyk rozstajów
Na splocie ścieżyn żebrowych.
Tak łatwiej bliźniego się żegna.
W czerwieni odświętnej koszuli
Na wyrost przyciętych chryzantem
Złożyła głowę na wietrze
I uniósł ją piersi żagiel
Niewidzialnym napięty światłem
Przez okno zakochane w wolności.
Kategoria:
Debiuty amatorskie
Debiuty amatorskie
Tagi tego wiersza:
Z rozstajów
Z rozstajów