Hemmerling Dawid - złoty Villon
kiedy do niebios
wznosili modły na słupach
on ku górze tylko wino
któż powiedział że był święty?
kiedy inni sypiali
pod progiem
on w rozkosznym łonie
któż powiedział że był święty?
kiedy tamci
złotem uśmierzali bóle
ostrzem on przerywał męki
któż powiedział że był święty?
kiedy na kolanach
wypraszali litość
on pospiesznie zbierał winy
któż powiedział że był święty?
czemu więc
hołdy pod grobem
składacie mordercy
czemu palce plamicie
nasiąkniętym wierszem
kiedy na cokół wchodzili
i on mógł być święty
ale sięgnął po owoc
śmiechu smak zakazany
temu mu ptaszki śpiewają
złoty Villon
wznosili modły na słupach
on ku górze tylko wino
któż powiedział że był święty?
kiedy inni sypiali
pod progiem
on w rozkosznym łonie
któż powiedział że był święty?
kiedy tamci
złotem uśmierzali bóle
ostrzem on przerywał męki
któż powiedział że był święty?
kiedy na kolanach
wypraszali litość
on pospiesznie zbierał winy
któż powiedział że był święty?
czemu więc
hołdy pod grobem
składacie mordercy
czemu palce plamicie
nasiąkniętym wierszem
kiedy na cokół wchodzili
i on mógł być święty
ale sięgnął po owoc
śmiechu smak zakazany
temu mu ptaszki śpiewają
złoty Villon
Kategoria:
Debiuty amatorskie
Debiuty amatorskie
Tagi tego wiersza:
Pozostałe wiersze autora:
antysemityzm
coś się kończy, a może zaczyna
dualizm szczęścia
dziewiąte błogosławieństwo
leśna nimfa
nadzieja
poetyka
ptaki
rtęć
samotność
samotność
skarb
słona woda
spadam
spojrzenie
teatr marzeń
testament
tęsknota
wena
wiatraki
więc czekam...
winogrona
wsiadając do łodzi
wsiadając do łodzi
złoty Villon
antysemityzm
coś się kończy, a może zaczyna
dualizm szczęścia
dziewiąte błogosławieństwo
leśna nimfa
nadzieja
poetyka
ptaki
rtęć
samotność
samotność
skarb
słona woda
spadam
spojrzenie
teatr marzeń
testament
tęsknota
wena
wiatraki
więc czekam...
winogrona
wsiadając do łodzi
wsiadając do łodzi
złoty Villon