lampion - wolność
chcę być jak słowo bez znaczenia
chaotyczny ciągnąć ślad
więc mówię do siebie i nogą kopie
później w zlewie się zatopie
rzygnąć jeszcze bym chciał
lecz znów wstał dzień
niebezpiecznie jest schować trzeba się
przed tymi co pytają o życia mego sens
biegnę gdzie myśli nie ma
trup mój i śmiech
martwy ja wolny ja
śniąc o śnie
leżę na stopniu swobody
we mnie wczoraj i brzuch pusty
na mnie słońce i śmiech czyiś
i skrzydła w kajdanach
wolności
chaotyczny ciągnąć ślad
więc mówię do siebie i nogą kopie
później w zlewie się zatopie
rzygnąć jeszcze bym chciał
lecz znów wstał dzień
niebezpiecznie jest schować trzeba się
przed tymi co pytają o życia mego sens
biegnę gdzie myśli nie ma
trup mój i śmiech
martwy ja wolny ja
śniąc o śnie
leżę na stopniu swobody
we mnie wczoraj i brzuch pusty
na mnie słońce i śmiech czyiś
i skrzydła w kajdanach
wolności
Kategoria:
Debiuty amatorskie
Debiuty amatorskie
Tagi tego wiersza:
Pozostałe wiersze autora:
* * * [ptaki na niebie wolne]
badz mi
cena Rudej
czarny
człowiekiem być
dom
ja - któryś z nas
nienazwane
Ostatni Przyjacielu
pluskwa
Roślina
system
Tato
w okręgu
wolność
* * * [ptaki na niebie wolne]
badz mi
cena Rudej
czarny
człowiekiem być
dom
ja - któryś z nas
nienazwane
Ostatni Przyjacielu
pluskwa
Roślina
system
Tato
w okręgu
wolność