Kapela Małgorzata - Widok
Widok za oknem
ciągle się zmienia
krótka chwila
refleksji, zamyślenia...
Spójrz,
ten człowiek na ulicy
obarczony drzewem,
mocno zgarbiony
z grymasem na twarzy
bólem
i czymś jeszcze
nie nazwanym.
Samotnoscią ?
Nie wiem.
Mijają go ludzie,
tacy odświętni
szczęśliwe rodziny
z dziećmi jedzącymi lody.
A on ?
Tylko patrzy,
z mgiełką w oczach
wstydliwie opuszczając wzrok
by nie widzieli
samotności starego człowieka
i cierpienia,
gdy niezgrabnie pochylony
zbiera rozsypany chrust
i odchodzi
nie odwarcając głowy.
ciągle się zmienia
krótka chwila
refleksji, zamyślenia...
Spójrz,
ten człowiek na ulicy
obarczony drzewem,
mocno zgarbiony
z grymasem na twarzy
bólem
i czymś jeszcze
nie nazwanym.
Samotnoscią ?
Nie wiem.
Mijają go ludzie,
tacy odświętni
szczęśliwe rodziny
z dziećmi jedzącymi lody.
A on ?
Tylko patrzy,
z mgiełką w oczach
wstydliwie opuszczając wzrok
by nie widzieli
samotności starego człowieka
i cierpienia,
gdy niezgrabnie pochylony
zbiera rozsypany chrust
i odchodzi
nie odwarcając głowy.
Kategoria:
Debiuty amatorskie
Debiuty amatorskie
Tagi tego wiersza:
widok, samotność, człowiek
widok, samotność, człowiek