Zapart Marek - W oczekiwaniu na...
Kiedy dni nasze szare, jak puzzle rozsypane
Powoli zaczną układać się w logiczną całość,
Nadejdzie chwila, w której myśli rozczochrane
Nie będą już bramą zamykającą nam radość.
Gdy księżyc srebrny, pyzaty uśmiechnie się z góry
A słonko złociste ześle swą łaskę na trawy i kwiaty,
I kiedy na niebie błękitnym bielutkie powieszą chmury,
To wtedy już świat nasz nie będzie tak bardzo garbaty.
Od morza cieplutka wiaterku piosenka popłynie,
Z gracją do tańca zaprosi, upajając swoim nektarem
Pomyślność i szczęście już nigdy nas nie ominie
Bo tęcza po deszczu ulewnym nie będzie już czarem
Powoli zaczną układać się w logiczną całość,
Nadejdzie chwila, w której myśli rozczochrane
Nie będą już bramą zamykającą nam radość.
Gdy księżyc srebrny, pyzaty uśmiechnie się z góry
A słonko złociste ześle swą łaskę na trawy i kwiaty,
I kiedy na niebie błękitnym bielutkie powieszą chmury,
To wtedy już świat nasz nie będzie tak bardzo garbaty.
Od morza cieplutka wiaterku piosenka popłynie,
Z gracją do tańca zaprosi, upajając swoim nektarem
Pomyślność i szczęście już nigdy nas nie ominie
Bo tęcza po deszczu ulewnym nie będzie już czarem
Kategoria:
Debiuty amatorskie
Debiuty amatorskie
Tagi tego wiersza: