Ronsard Pierre - Vous me distes, maistresse...
Wczoraj, pani, przez okno twoje uchylone
Na Montmartre i klasztorne ukazując pole:
?Samotność w tej ustroni ? rzekłaś ? stokroć wolę
niźli Dwór; jakże chętnie spoglądam w tę stronę!
Rozum byłby mi panem, nie zmysły wzburzone;
Dzień pędząc na modlitwach, w mniszek innych kole,
Nigdy bym się miłości nie dała w niewolę ?
Tu jej strzała nie sięga, tu jej ognie płone?.
?O pani ? rzekłem na to ? błąd popełniasz srogi!
Ogień jest ogniem, chociaż popiół go przysłoni.
Święte mury miłosnej nie stłumią pożogi,
Miłość równym jest władcą w świecie i w ustroni.
Przed tym bogiem, co razi i niebieskie bogi,
Żadna ciebie modlitwa ni post nie uchroni!?
Przeł. M. Wroncka
Na Montmartre i klasztorne ukazując pole:
?Samotność w tej ustroni ? rzekłaś ? stokroć wolę
niźli Dwór; jakże chętnie spoglądam w tę stronę!
Rozum byłby mi panem, nie zmysły wzburzone;
Dzień pędząc na modlitwach, w mniszek innych kole,
Nigdy bym się miłości nie dała w niewolę ?
Tu jej strzała nie sięga, tu jej ognie płone?.
?O pani ? rzekłem na to ? błąd popełniasz srogi!
Ogień jest ogniem, chociaż popiół go przysłoni.
Święte mury miłosnej nie stłumią pożogi,
Miłość równym jest władcą w świecie i w ustroni.
Przed tym bogiem, co razi i niebieskie bogi,
Żadna ciebie modlitwa ni post nie uchroni!?
Przeł. M. Wroncka
Kategoria:
Poezja obca
Poezja obca
Tagi tego wiersza: