Miśkowiec Marcin - Trędowatość uczuć
Zastanawiam się jak to jest...
Być jednym z nich...
Wybrańców losu...
Dla, których być może jest to coś najprostszego i normalnego...
A jednak dla mnie jest to tak odległe i niewyobrażalne...
Stadium nieokiełznanej ekstazy uczuć...
Stan braku tchu i kosmicznych dreszczy przenikający wyzwolone ciała....
Czy kiedyś ugaszę ten pustynny żar?
Czy kiedykolwiek zbiorę najcenniejszy plon?
Dziś wiem,że to tylko iluzja...uciekająca ku bezustannej udręce mych trędowatych marzeń...
Być jednym z nich...
Wybrańców losu...
Dla, których być może jest to coś najprostszego i normalnego...
A jednak dla mnie jest to tak odległe i niewyobrażalne...
Stadium nieokiełznanej ekstazy uczuć...
Stan braku tchu i kosmicznych dreszczy przenikający wyzwolone ciała....
Czy kiedyś ugaszę ten pustynny żar?
Czy kiedykolwiek zbiorę najcenniejszy plon?
Dziś wiem,że to tylko iluzja...uciekająca ku bezustannej udręce mych trędowatych marzeń...
Kategoria:
Debiuty amatorskie
Debiuty amatorskie
Tagi tego wiersza:
samotność,miłość
samotność,miłość