Mierzwa Marek - Świętochłowice - Lipiny
zaszła słońca ognista twarz
za hałdami Świętochłowic
krwawe wstęgi w nieba szkle
nie chcą na czerń nocy godzić
bo noc tutaj hardo kroczy
po łzach węgla niczym rosom
po łbach kocich tak pijanych
tak boleśnie no bo boso
nawet noc spać się tu boi
górnośląskie miasto nędzy
kamienice grzane węglem
marzeń sześćdziesiąt tysięcy
wstaje prędko nowy dzień tu
boi się zobaczyć prawdę
a i ja ocieram oczy
wspominając czasy dawne...
za hałdami Świętochłowic
krwawe wstęgi w nieba szkle
nie chcą na czerń nocy godzić
bo noc tutaj hardo kroczy
po łzach węgla niczym rosom
po łbach kocich tak pijanych
tak boleśnie no bo boso
nawet noc spać się tu boi
górnośląskie miasto nędzy
kamienice grzane węglem
marzeń sześćdziesiąt tysięcy
wstaje prędko nowy dzień tu
boi się zobaczyć prawdę
a i ja ocieram oczy
wspominając czasy dawne...
Kategoria:
Debiuty amatorskie
Debiuty amatorskie
Tagi tego wiersza:
Świętochłowice Lipiny Śląsk węgiel płacz bieda łzy miłość pijak
Świętochłowice Lipiny Śląsk węgiel płacz bieda łzy miłość pijak
Pozostałe wiersze autora:
A miał być bezkresny...
Dzieciństwo
Farma
Grzech smutku
Jak długo jeszcze?
Kartka z wakacji
Kłodzkosmutna kaplica czaszek
kolejny ostatni poranek reszty zycia
Nieczym ten deszcz...
Ostatni taniec jesienny
Poeta w świetlistej zbroi...
Sobą uwięzieni
Świętochłowice - Lipiny
Tylko ludzie...
U jabłoni
W pustorannym kościele
Wołanie o Ciebie
Zwykły rycerz
A miał być bezkresny...
Dzieciństwo
Farma
Grzech smutku
Jak długo jeszcze?
Kartka z wakacji
Kłodzkosmutna kaplica czaszek
kolejny ostatni poranek reszty zycia
Nieczym ten deszcz...
Ostatni taniec jesienny
Poeta w świetlistej zbroi...
Sobą uwięzieni
Świętochłowice - Lipiny
Tylko ludzie...
U jabłoni
W pustorannym kościele
Wołanie o Ciebie
Zwykły rycerz