Szynter Aneta - Stara miłość
Przed snem zawsze przytulałam ją do serca
uśmiechała się...
Wiedziała, że jest mi potrzebna
rozumiałyśmy się...
Czujna na każdy mój gest
denerwowała się...
Słysząc niepokojący w nim szelest
zasmuciła się...
Częściej odczuwała odrzucenie
pogrążała się...
Mimo woli rzadsze było nasze widzenie
upadlała się...
Bezpowrotnie pożegnała mnie
odważyła się...
Długo jeszcze pilnowała mnie
przekonywała się...
Z braku natchnienia zrezygnowałam z niej
zmęczyła się...
A kiedy zapragnęłam, by wróciła
zabiła się...
uśmiechała się...
Wiedziała, że jest mi potrzebna
rozumiałyśmy się...
Czujna na każdy mój gest
denerwowała się...
Słysząc niepokojący w nim szelest
zasmuciła się...
Częściej odczuwała odrzucenie
pogrążała się...
Mimo woli rzadsze było nasze widzenie
upadlała się...
Bezpowrotnie pożegnała mnie
odważyła się...
Długo jeszcze pilnowała mnie
przekonywała się...
Z braku natchnienia zrezygnowałam z niej
zmęczyła się...
A kiedy zapragnęłam, by wróciła
zabiła się...
Kategoria:
Debiuty amatorskie
Debiuty amatorskie
Tagi tego wiersza:
Pozostałe wiersze autora:
Deszczowe łzy
Mój Anioł
Niewiadoma
Obojętność tobą owładnęła...
Potępiony 1
Potępiony 2
Stara miłość
Trzy giganty
Deszczowe łzy
Mój Anioł
Niewiadoma
Obojętność tobą owładnęła...
Potępiony 1
Potępiony 2
Stara miłość
Trzy giganty