Ostrokulski Mariusz - Spowiedź
Ostatni raz u spowiedzi byłem
Nadaną pokutę, myślę, chyba odprawiłem
Przynajmniej tak mi się wydaje,
Bo bywanie tutaj nie było mym zwyczajem
Widzisz Boże bardzo zgrzeszyłem
Za zło na świecie Ciebie winiłem
Nie widziałem życia jako Twego daru
Nic oprócz kłopotów i problemów paru
Chociaż dałeś mi tak wiele
Ja raczej nie byłem Twym przyjacielem
Słowami krzywdziłem i Ciebie i innych
Ci zasłużyli, tamtych niewinnych
Patrząc patrzyłem tylko na ciało
Dusza i wnętrze gdzieś z tyłu stało
Postów wcale niedochowywałem
O Twych przykazaniach nie pamiętałem
Czasami nawet nieprawdę poświadczyłem
By ochronić siebie czasem tak mówiłem
Moje słowa trującym jadem zatrute
Z wierzchu satysfakcja a w środku smutek
Czy jesteś w ogóle, czasem wątpiłem
Jakby Cię nie było z dnia na dzień żyłem
Tak bardzo zaangażowany w swą pracę
Dopiero teraz poczułem, że chyba coś tracę
Teraz, gdy jestem na rozsądku granicy
Mam dosyć tego! Coś w środku krzyczy
Dręczą mnie troski i wieczne nękanie
Skrócić to wszystko? To nie rozwiązanie
Mnie ból rozdziera, bo już nie daje rady
Jestem samotny, wśród ludzi gromady
Nie wiem czy wracać, czy żyć dalej w grzechu
Prosić o wybaczenie czy uciekać w pośpiechu
Tak szczerze to nie wiem czy uniknę kary
Nie wiem czy nie trafie do ognistej pieczary
Ktoś mówił, że istniejesz i jesteś miłosierny
Czy będziesz łaskawy, gdy ja tak niewierny?
Nadaną pokutę, myślę, chyba odprawiłem
Przynajmniej tak mi się wydaje,
Bo bywanie tutaj nie było mym zwyczajem
Widzisz Boże bardzo zgrzeszyłem
Za zło na świecie Ciebie winiłem
Nie widziałem życia jako Twego daru
Nic oprócz kłopotów i problemów paru
Chociaż dałeś mi tak wiele
Ja raczej nie byłem Twym przyjacielem
Słowami krzywdziłem i Ciebie i innych
Ci zasłużyli, tamtych niewinnych
Patrząc patrzyłem tylko na ciało
Dusza i wnętrze gdzieś z tyłu stało
Postów wcale niedochowywałem
O Twych przykazaniach nie pamiętałem
Czasami nawet nieprawdę poświadczyłem
By ochronić siebie czasem tak mówiłem
Moje słowa trującym jadem zatrute
Z wierzchu satysfakcja a w środku smutek
Czy jesteś w ogóle, czasem wątpiłem
Jakby Cię nie było z dnia na dzień żyłem
Tak bardzo zaangażowany w swą pracę
Dopiero teraz poczułem, że chyba coś tracę
Teraz, gdy jestem na rozsądku granicy
Mam dosyć tego! Coś w środku krzyczy
Dręczą mnie troski i wieczne nękanie
Skrócić to wszystko? To nie rozwiązanie
Mnie ból rozdziera, bo już nie daje rady
Jestem samotny, wśród ludzi gromady
Nie wiem czy wracać, czy żyć dalej w grzechu
Prosić o wybaczenie czy uciekać w pośpiechu
Tak szczerze to nie wiem czy uniknę kary
Nie wiem czy nie trafie do ognistej pieczary
Ktoś mówił, że istniejesz i jesteś miłosierny
Czy będziesz łaskawy, gdy ja tak niewierny?
Kategoria:
Debiuty amatorskie
Debiuty amatorskie
Tagi tego wiersza:
wiara, Bóg
wiara, Bóg