Zakrzewska Żaklina Anna - śmnierć (urywki)
anioł śmierci najmilszy z aniołów
nieistnienia końca bóg
wciąż wzywany przyjść nie może
przez ludzkość przeklinany
pomostem do końca i początku jest
sen rozpłynął się w morzu otchłani
w bezimiennym świecie ludzkich cieni
w całym koszmarze życia
w arktycznym chłodzie ludzkich serc
zalanych powodzią kłamstw
strachem przed prawda ludzkości
nie ma uczuć ni sprawiedliwości
w ciemności pod nocy płachtą
w tych grobach ciemnych
trupim jadem zalanych
spocznie każdy kto stanął
na świata tego obliczu
w trumnach....
łzami bliskich naznaczonych
z wiekiem zamkniętym na zawsze
w sen pogrąży wieczny
bez pamięci i bez żalu
błękit myśli dawnych marzeń
teraźniejszości nicość przyszłości śmierć
dziś jest jutro już nie
w śmierci pogrążeni
śnie najpiękniejszym
materialność zniknie
pozostanie tylko cień
pomnik przez czas zniszczony
tyle płomienie na każdym grobie
niczym ci ludzie niezapomniani
przeraźliwy krzyk w ciemności
to wszystko co słychać
w bladym świetle życia
w całym bezsensie istnienia
w martwym cieniu ludzkości
trup uśmiecha się przez zęby
by kolejny dzień umierać
w teatrze życia w jego sztuce
odgrywanej na scenie świata
by żyć zbyt późno
by umrzeć zbyt wcześnie
czas zabija wszystko
wyznacza własne granice
lecz nie ma on władzy
nad ludzkim życiem
nieistnienia końca bóg
wciąż wzywany przyjść nie może
przez ludzkość przeklinany
pomostem do końca i początku jest
sen rozpłynął się w morzu otchłani
w bezimiennym świecie ludzkich cieni
w całym koszmarze życia
w arktycznym chłodzie ludzkich serc
zalanych powodzią kłamstw
strachem przed prawda ludzkości
nie ma uczuć ni sprawiedliwości
w ciemności pod nocy płachtą
w tych grobach ciemnych
trupim jadem zalanych
spocznie każdy kto stanął
na świata tego obliczu
w trumnach....
łzami bliskich naznaczonych
z wiekiem zamkniętym na zawsze
w sen pogrąży wieczny
bez pamięci i bez żalu
błękit myśli dawnych marzeń
teraźniejszości nicość przyszłości śmierć
dziś jest jutro już nie
w śmierci pogrążeni
śnie najpiękniejszym
materialność zniknie
pozostanie tylko cień
pomnik przez czas zniszczony
tyle płomienie na każdym grobie
niczym ci ludzie niezapomniani
przeraźliwy krzyk w ciemności
to wszystko co słychać
w bladym świetle życia
w całym bezsensie istnienia
w martwym cieniu ludzkości
trup uśmiecha się przez zęby
by kolejny dzień umierać
w teatrze życia w jego sztuce
odgrywanej na scenie świata
by żyć zbyt późno
by umrzeć zbyt wcześnie
czas zabija wszystko
wyznacza własne granice
lecz nie ma on władzy
nad ludzkim życiem
Kategoria:
Debiuty amatorskie
Debiuty amatorskie
Tagi tego wiersza:
śmnierć (urywki)
śmnierć (urywki)
Pozostałe wiersze autora:
Ciemność
Cisza
Codzienność
Dla Nadi
Dziecko
gdy ktos odejdzie ...
Groby
Gwiazda
Kim jestem...
koniec
Miałam
Mysli ..........
Myśli
Myśli......
Niebo
Po omacku
Pobudka
Pożegnanie
prawda
Pustka
Pustka
Pytania
Rozterka
Rzeka Ciszy
Samotność
samotność
Sen
sen .....
Słowa
Słowa
Smutek
Smutek cd..
Spektakl
Szyba
Śmierć
śmnierć (urywki)
śmnierć ...
Świat
Tragedia
Ukryta
urywki myśli(PRZESZŁOŚĆ)
Wolność
Wspomienia
Wspomnienia
Zwierciadło
Życie
życie ......................
życie i śmierć
Życie...cd.......
Ciemność
Cisza
Codzienność
Dla Nadi
Dziecko
gdy ktos odejdzie ...
Groby
Gwiazda
Kim jestem...
koniec
Miałam
Mysli ..........
Myśli
Myśli......
Niebo
Po omacku
Pobudka
Pożegnanie
prawda
Pustka
Pustka
Pytania
Rozterka
Rzeka Ciszy
Samotność
samotność
Sen
sen .....
Słowa
Słowa
Smutek
Smutek cd..
Spektakl
Szyba
Śmierć
śmnierć (urywki)
śmnierć ...
Świat
Tragedia
Ukryta
urywki myśli(PRZESZŁOŚĆ)
Wolność
Wspomienia
Wspomnienia
Zwierciadło
Życie
życie ......................
życie i śmierć
Życie...cd.......