Kowol Marcin - S/f fistaszki
Rozsypałem fistaszki
Coś złego stało się z ich solą
Próbowałem ułożyć z nich napis
Tak szybko zapomina się o charakterze pisma
Upycham je w doniczce z kaktusami
I tak nie wyrosną
Nawet gdybym podlewał je czerwonym winem
Po dłuższej przerwie
Kuchenna lampa zaczęła nagle kląć
Rozumiem ją
Ja też bym tego dłużej nie wytrzymał
Więc zapalam świecę
Kiedy już zaczynały płonąć zasłony
Zauważyłem
Że coś kiełkuje w doniczce z kaktusami
Dopalałem się w nadziei
Może to fistaszki
Aż lampa przestała kląć z wrażenia
Coś złego stało się z ich solą
Próbowałem ułożyć z nich napis
Tak szybko zapomina się o charakterze pisma
Upycham je w doniczce z kaktusami
I tak nie wyrosną
Nawet gdybym podlewał je czerwonym winem
Po dłuższej przerwie
Kuchenna lampa zaczęła nagle kląć
Rozumiem ją
Ja też bym tego dłużej nie wytrzymał
Więc zapalam świecę
Kiedy już zaczynały płonąć zasłony
Zauważyłem
Że coś kiełkuje w doniczce z kaktusami
Dopalałem się w nadziei
Może to fistaszki
Aż lampa przestała kląć z wrażenia
Kategoria:
Debiuty amatorskie
Debiuty amatorskie
Tagi tego wiersza:
surrealizm, fistaszki
surrealizm, fistaszki