Bulzak Justyna - Rozpacz rozstanna
Nie potrafię zasnąć, tknięta suchym łkaniem
Powstrzymując zgryzot nieustanne fale
Pomnąc na okrutne naszych rąk rozstanie
Odkąd płyną serca w beznamiętnym szkwale
Naszych spotkań czasy różne miały smaki
Każde je pamiętam: Słodkie i gorzkawe
Nawet najuboższe, choć bogate – w braki
Wspomnień czar smakuję jak chwalebną strawę
Smutków nie pojmuję, za małą mam głowę
Dosyć mam uchybień w których się zatracam
Rozpełzły mi myśli wolne, nie miarowe
Resztki zbędnych pokus niepomiernie stracam
Czas nas nie oszczędza, strąca nasze głowy
Nurza nas w otchłani przywar i nicości
Śmierć znudzona jęczy, zerka, kto gotowy
Dzierży senne miecze do nieprzytomności
Powstrzymując zgryzot nieustanne fale
Pomnąc na okrutne naszych rąk rozstanie
Odkąd płyną serca w beznamiętnym szkwale
Naszych spotkań czasy różne miały smaki
Każde je pamiętam: Słodkie i gorzkawe
Nawet najuboższe, choć bogate – w braki
Wspomnień czar smakuję jak chwalebną strawę
Smutków nie pojmuję, za małą mam głowę
Dosyć mam uchybień w których się zatracam
Rozpełzły mi myśli wolne, nie miarowe
Resztki zbędnych pokus niepomiernie stracam
Czas nas nie oszczędza, strąca nasze głowy
Nurza nas w otchłani przywar i nicości
Śmierć znudzona jęczy, zerka, kto gotowy
Dzierży senne miecze do nieprzytomności
Kategoria:
Debiuty amatorskie
Debiuty amatorskie
Tagi tego wiersza: