Chudzińska Natalia - * * * [Pssyt...zapalam zapałkę]
Pssyt...zapalam zapałkę-rozchodzi się jasność, pieści mrok. Przesuwam dłoń, płomyk mojej nadziei przeskakuje na Twój chwiejący się od strachu kruchy knot...współgramy-razem nam dobrze, bardzo dobrze! Palimy się pięknym płomieniem z pozoru silnym, ale w środku podszytym bólem, zakazanym pożądaniem i przeczuciem o rychłym rozstaniu więc gwałtownie przechodzimy do punktu kulminacyjnego-świecimy najjaśniej, szalejemy muskając się o siebie; ja o Twoje zlęknione ciało, Ty o moją rozżarzoną poświatę. Mija czas, zaczynamy się wypalać. Z odległej ciemności wysuwa się Jego zimna dłoń, podnosi Nas do góry nabiera powietrza w śmiercionośne płuca-dmucha...ja spadam, choć łapię się Ciebie nerwowo, gasnę. Ostatni szept "Kocham Cię", znikam. Zostajesz sam odstawiony w kącie pokoju, przykryty mroczną płachtą żalu i niespełnionych marzeń; On zabił mnie dla siebie, ja już nigdy nie wrócę, bo Ty choć nie zapomnisz, przygarniesz nową iskierkę, nowy ogień-nowe życie...i będziesz tak trwał dopóki sam nie znikniesz
Kategoria:
Debiuty amatorskie
Debiuty amatorskie
Tagi tego wiersza:
miłość
miłość