Maj Marcin - Psia czy ludzka społeczność
Powietrza wciąż wołam,
dworu tak samo,
przy drzwiach wciąż waruję
lub czekam jak pies;
gdzie równouprawnienie
osób pragnących szczęścia
w tych kartonowych płytach
blokowców?
Wołać, jeszcze nie umiem,
piszczeć dopiero co;
a tu krzątanina wielka
nade mną i czyjś ogon
walący mnie w pysk.
Otwarte drzwi!...
Wolność niesłychana!
Biegnę z czwartego piętra
na psi ryj!...
Blokowcowa dzielnica,
pełno ludzi spaceruje
zostawionych przez psy...
dworu tak samo,
przy drzwiach wciąż waruję
lub czekam jak pies;
gdzie równouprawnienie
osób pragnących szczęścia
w tych kartonowych płytach
blokowców?
Wołać, jeszcze nie umiem,
piszczeć dopiero co;
a tu krzątanina wielka
nade mną i czyjś ogon
walący mnie w pysk.
Otwarte drzwi!...
Wolność niesłychana!
Biegnę z czwartego piętra
na psi ryj!...
Blokowcowa dzielnica,
pełno ludzi spaceruje
zostawionych przez psy...
Kategoria:
Debiuty amatorskie
Debiuty amatorskie
Tagi tego wiersza:
krutuka ludzi mających psy
krutuka ludzi mających psy
Pozostałe wiersze autora:
* * * [niebo.]
Bunt!
Czekając
Psia czy ludzka społeczność
Umarłe serce
Wibracje
Wiedza
Zombie
* * * [niebo.]
Bunt!
Czekając
Psia czy ludzka społeczność
Umarłe serce
Wibracje
Wiedza
Zombie