wiersze-poezja.info

 

Barańczak Stanisław - Prześwietlenie

Słońce, tak dufnie jaskrawe
na placu przed kliniką,
zamiast na wskroś mnie przeniknąć,
umiało na dobrą sprawę

naświetlić tylko powierzchnię
mojej skóry czy kurtki,
co najwyżej pobieżnie
olśnić oczy przez krótki

moment przed ich zmrużeniem;
tu, w czterech ścianach półmrocznych ścianach,
przez ścisłą bryłę ciała
przebija się - nieznużenie

i błyskawicznie - nikła
bladość promienia, który
jak wścibski brukowy dziennikarz
ujawnia pod gruboskórnym

zdrowiem wewnętrzne wstydy,
sztywną kruchość i śliski
dygot, żałosne spiski,
skandale i ohydy,

skrywane w sobie przed sobą,
by siebie nie przestraszyć.
Radiologu Bez Twarzy,
niech stanę obok

Ciebie, pokaż mi ekran
z tym mną, znanym na wylot
jedynie Tobie; chwilą
wiedzy niech mnie prześwietla

Twój promień, tylko jedną:
daj - nim ją zaciemnię, zagrzebię -
sprobować, czy zniosę tę pewność
siebie.
Kategoria:
Poezja polska
Tagi tego wiersza:
Biuro Rachunkowe Odżywki OLIMP kredyty przez telefon tusze,tonery imprezy plenerowe
koszalin zus | Zakłady Bukmacherskie | Programy | Urząd skarbowy | utorrent