wiersze-poezja.info

 

Rymkiewicz Jarosław Marek - Ogród w Milanówku, w okamgnieniu

Wszystko znika w okamgnieniu w osłupieniu
Listki bluszczu tam po płotem na kamieniu

Jeże krety wróble wszystko znika
Co za walczyk! Planetarna to muzyka

Wszystko znika bluszcz i wróble jeże krety
Nawet Bartok jego skrzypce i klarnety

I sikorki ich błękitne fatałaszki
Także inne zimujące w chruście ptaszki

Siwe pliszki albo zięby i czyżyki
Jak obroty planetarnej harmoniki

Wszystko znika w zadziwieniu w okamgnieniu
Jeże krety listki bluszczu i w milczeniu

Stoją sosna i daglezja - wszystko znika
Szostakowicz! Niech on zagra nam walczyka!

I demony - nieobecni nasi goście
Nawet gnicie ? które gnije tak w kompoście!

Nawet kompost - tam w kompoście się rozkłada!
I gadanie - które nie wie kto je gada!

To co było tylko przyszło do nas w gości
I nie miało w sobie żadnej obecności

I gadanie ? aforyzmy nietzscheańskie
O sikorki o wróbelki o bezpańskie

Nieobecność - nawet ona się ulatnia
Jakaś wartość ale wartość już ostatnia

Szostakowicz ? jego polki i galopy!
I demony - kosmos rzucą nam pod stopy!

Obecności jaka tutaj twoja władza?
Nieobecność nieobecnie się przechadza

Nieobecność mówi do nas po imieniu
Wszystko znika w okamgnieniu w nieistnieniu

I demony - nieobecne ich czuwanie!
Tu nad nami ich płakanie żałowanie
Kategoria:
Poezja polska
Tagi tego wiersza:
przyroda, demony
gry hazardowe Praca Kraków Laptopy restauracje tychy
BearShare | stacje paliw | Forum komputerowe | Kolorowanki | Wyszukiwarka mp3