wiersze-poezja.info

 

Leszczyński Tomasz - odrodzenie


Jestem białym krukiem , skrystalizowanym
w bladej prostocie ,
krzątającym się po krzywiźnie ,
ukrzyżowanych kserokopii - odczytach ,
odbitych w zwierciadle chemii.
Zatraciłem instynkt , przygnieciony
"inteligencją" kręgu praw i zasad
błedu ewolucyjnego!

Teraz kucam w masce aktora ,
grajc na instrumencie , którego
nie można nastroić.
W zacisznym kąciku analizuję
alfabet życia.
Anonimowo łykam
antybiotyk balu szaleńców.
Zabarwiam banalność tego korytarza ,
aby zagłuszyć echo bełkotu.

Jestem płodem bezkofeinowych kruszynek ,
błahych błaznów, których mi szkoda.
Mozaicznie chwytam chwile piękna i chłodu.
Cielesność, cierniem wyimaginowanych wyższości ,
odbija się w ciemni moich czynów.
Nie zbieram już na cło dla niewidzialnych celników ,
stworzonych przez sprytnych graczy - mnożących się
od wieków ,dławiących mnie dietą dobra i zła.
Dmuchany dobrobyt kruszy słabe istotki , chore na sumienie.
Zaszczepiony zamiast wzlecieć , umierałem dla innych.
Nie dano mi szansy wydrapać komuś oczy ,
a teraz zginę w tej dżungli.
Prawdziwy mogę być , tylko przed samym sobą.
Mam dosyć ukłuć z każdej stronny.

Nie będę niewolnikiem kompleksów krzykliwych tchórzy ,
bawiących się w kuratorów ,
broniących swoich racji , wzniosłymi układankami.
Światem rządza larwy , którym bezgranicznie ufamy w
utopijne , lepsze jutro. Lśnią uśmiechem , błyszą mową .
Tysiące uścisków dłoni i bezsensowny honor.
To wielkie kłamsto dla mas. Chodzi tylko o przetrwanie
w najlepszych warunkach. Nie liczy się człowiek.
To najgroźniejsze bestie. Bawią się nami jak marionetkami.
Ja obcinam sznureczki , zrywam ciężar łańcuchów.
Uwalniam się z systemu naginającego destruktywnie ,
piękno skromnego życia. Majętny obraz przyszłości jest
śmiercią szlachetnej prostoty natury.

Umalowany masochistycznym makijażem ,
manipulowany tak niezależnie, stałem się
męczęnikiem własnego umysłu.W chwili
największej porażki życia odrodziłem się na nowo.
Depczę mędrców z najwyższej pułki. Mgliste historyjki
miażdżę swoim światem egzystencji. Mniszek prawdy jest
okrutny dla uśpionych w wielkich słowach mimów ,
a miodowy spokój milionów , hula pomiędzy moździeżami
ludów wybranych. Mównica komercyjnych pouczeń legła w
gruzach moich mżystych spisów.

Niejednych nawiedzę , nawigując
w tym kierunku i pogrzebię ostrą reanimacją.
Podłożę bombę , w kłęby nieśmiertelnych scenariuszy ,
miotających się i tworzących terrorystyczny chaos.

Moja perełka i najpiękniejszy diamencik ,
o ustach boskich jak skrzydła anioła ,
jest kluczem do prawdy o życiu. Wznieca
ognień , który dawno wygasł. Ciepłym podmuchem ,
boskiego ciała wybawia mnie, z amoku trującej
mieszanki myśli.W paradzie miłości nie ma miejsca
dla fałszywych klątw...
Kategoria:
Debiuty amatorskie
Tagi tego wiersza:
moje życie
Biuro Rachunkowe Odżywki OLIMP kredyty przez telefon tusze,tonery imprezy plenerowe
Komputery sklep | avast! | hosting | hotele zieleniec | Beauty Lashes