Parszewska Agnieszka - O malinowym chruśniaku
Cóż robią w chruśniaku ciała rozpalone?
Zrywają i jedzą maliny czerwone.
Patrzą na nią jego oczy zakochane,
Ona, szepcząc, daje mu maliny zerwane.
Zjada kochanek z jej rąk te owoce
czując nie malin woń, lecz wonie kobiece.
Nic więcej nie widzą, prócz siebie i malin,
Nic więcej nie słyszą, prócz bąka w oddali.
I dalej w chruśniaku ciała rozpalone
Zrywają i jedzą maliny czerwone.
Ona kochanka sswego w czoło całuje,
On w ramiona kochankę porywać próbuje
Zajęci sobą i pieszczotą miłą
Nie spojrzą na mnie żadną siłą.
Bo któż w takich upojnych chwilach
Patrzyłby na tak błhego motyla?
Pozostaje mi opuścić przezrocza
I szukać podziwu w mniej zajętych oczach.
Zrywają i jedzą maliny czerwone.
Patrzą na nią jego oczy zakochane,
Ona, szepcząc, daje mu maliny zerwane.
Zjada kochanek z jej rąk te owoce
czując nie malin woń, lecz wonie kobiece.
Nic więcej nie widzą, prócz siebie i malin,
Nic więcej nie słyszą, prócz bąka w oddali.
I dalej w chruśniaku ciała rozpalone
Zrywają i jedzą maliny czerwone.
Ona kochanka sswego w czoło całuje,
On w ramiona kochankę porywać próbuje
Zajęci sobą i pieszczotą miłą
Nie spojrzą na mnie żadną siłą.
Bo któż w takich upojnych chwilach
Patrzyłby na tak błhego motyla?
Pozostaje mi opuścić przezrocza
I szukać podziwu w mniej zajętych oczach.
Kategoria:
Debiuty amatorskie
Debiuty amatorskie
Tagi tego wiersza:
Cóż robią w chruśniaku ciała rozpalone?
Cóż robią w chruśniaku ciała rozpalone?
Pozostałe wiersze autora:
Kamień (AP)
Lekarstwo na wszystko
Marzenie (AP)
Motyl (AP)
Nadzieja i kochanie
Niepewna jutra
Nieznajomy (AP)
O malinowym chruśniaku
Schyłkowiec
Kamień (AP)
Lekarstwo na wszystko
Marzenie (AP)
Motyl (AP)
Nadzieja i kochanie
Niepewna jutra
Nieznajomy (AP)
O malinowym chruśniaku
Schyłkowiec