wiersze-poezja.info

 

Przewłocki Adam - O istnieniu

Czy to tylko traf, że urodziłem się
w epoce zła?

Czy tkwi we mnie dziwny
czar chaosu?

-Niewien!

Sam siebię nie pojmuję.
Dusza romantyka - w melancholi pogrążona lecz pozytywisty myśl także tkwii w sercu moim.
Czasem także idea konserwatysty
naszych złudnych czasów.

Kim więc jestem?

Napewno człowiekiem odrzucającym słowa
pogardy. Pogardy dla tekstów szczęścia.
Człowiekiem odrzucającym
komentarze zazdrosnych przez
odurzający napój pychy.

Drżę gdy na myśl przychodzi mi
życie wielu istnień ludzkich.
Jakże śmieszą poczynania ludzi przypodobających
się zwodniczej modzie zachowania.

Moda ta oparta na złym potoku myśli
jakże wielu uległo jej zniekształconemu zwierciadłu.
Jakże wielką głupotą patrzeć jedynie na ramę -
piękną oprawę fałszywego obrazu.

czy wobec tego jestem skazany na samotność
wśród towarzystwa ludzi!

Nie! Gdyż nie jestem sam!
Niewielu ich jest, ale istnieją jeszcze tacy
którzy przechodzą przez las ukrytego
lecz realnego szczęścia. Tych, którzy
stronią od złudnego boru
groteskowej obłudy.

Życie jest prozą ciężkiej fabuły.
Ja piszę tę prozę wierszem
i obca mi zgryzota braku sensu.


Wystarczy pomyśleć, a wszystko zyskuje sens.
Dla tych wielu, którzy mówią że życie prozą jest -
sens w ciernistych krzewach tkwi.
Dla mnie jednak sens przyobleczony jest
przez zmysłowy zapach kwiatów szczęścia.
Kwiaty poezji tej nie więdną.

Mogą gubić jedynie swój wspaniały blask, lecz na tyle
są mocne aby odrzucić szarość i odzyskać toń ciepła i zapach
natury nam danej przez Stwórcę.

Jakże więc można żyć w zgryzocie?

- Nie pojmę.

Jeśli człowiek nie ulega modzie tego
zachowania i nie patrzy
olśniony na zwierciadło zgryzoty
i jeśli człowiek ma wykupiciela - a każdy go ma
nie może żywić pogardy do lasu szczęścia.

Jeśli nawet wszyscy się odwrócą, to nie możliwe
jest być pojedynczą nicią.
Stwórca bowiem zawsze związany jest
solidnie ze słabym człowieka supłem.
Jeśli ja taki jestem to tylko
czas zadecyduje, kiedy oplecie ten sznur,
trzeci knot. "A sznur potrójny nie prędko się zerwie".

Wciąż nie pojmuję zawiści wielu ludzi.
Wciąż nie mogę pojąć ich śmiech pogardy, który ich tylko
ośmiesza.

Sami sobie "przydomek ryby" nadają.

Kiedy rzekłem, że prochem jestem jedynie, ktoś mi
odpowiedział:
"Jesteś więc nieszczęśliwy".

Tego także nie pojmę.

Jakimż szczęściem wielkim być
prochem żyjącym tchnieniem Stwórcy.
Jakże wielka to radość prochem być
nie zważającym na opinię ludzi
z "przydomkiem ryby".

Kto wiec chce będzie się cieszył
powietrzem wolności zielonych traw
realnego szczęścia.
Lecz jakże mało jest chcących.

Być sobą trwać w rzeczywistej wierze.
Wtedy nie utonie się w wodach marności.

Kategoria:
Debiuty amatorskie
Tagi tego wiersza:
istnienie, byt
enzyklopädie opole mapa spis firm zdjęcia na płótnie
STS | rudnicki elblag | astma | katering cala polska | Wyniki piłkarskie