Trojańczyk Adam - Niebyt
Spaceruję pośród betonowych murów
z aparatem napełnionym po brzeg atramentem.
Spoglądam przez jego obiektyw na otaczający świat
i uwieczniam obrazy na strzępkach pożółkłej kliszy.
...Widzę więcej, widzę wyraźniej...
Spoglądam na rosnące nieopodal drzewa,
których od wieków już nie ma.
Spoglądam na senne, błyszczące srebrem niebo,
na którym od dawna nie ma gwiazd i na które nie wschodzi księżyc.
Spoglądam na tętniące życiem wioski,
które od niepamiętnych czasów są bezdomne.
Spoglądam na łąki w kolorach tęczy,
na których nigdy nie rosły kwiaty.
Spoglądam też na siebie, na dusze i na serce własne,
...
Papier to uwieczni.
Adam Trojańczyk
2004-06-05
z aparatem napełnionym po brzeg atramentem.
Spoglądam przez jego obiektyw na otaczający świat
i uwieczniam obrazy na strzępkach pożółkłej kliszy.
...Widzę więcej, widzę wyraźniej...
Spoglądam na rosnące nieopodal drzewa,
których od wieków już nie ma.
Spoglądam na senne, błyszczące srebrem niebo,
na którym od dawna nie ma gwiazd i na które nie wschodzi księżyc.
Spoglądam na tętniące życiem wioski,
które od niepamiętnych czasów są bezdomne.
Spoglądam na łąki w kolorach tęczy,
na których nigdy nie rosły kwiaty.
Spoglądam też na siebie, na dusze i na serce własne,
...
Papier to uwieczni.
Adam Trojańczyk
2004-06-05
Kategoria:
Debiuty amatorskie
Debiuty amatorskie
Tagi tego wiersza:
Pozostałe wiersze autora:
...Czerwień...
...Rzeczywistość...
...Sen wieczysty...
...Sen... Czy Jawa?
Anioł
Bieg po życie
Ciemność
Czekając na jutro
Cztery omylne konkluzje
Farbami świat Wam namaluję
Gorzka pigułka
Jasna strona
Myśli nieuczesane
Niebyt
Ostatnia nadzieja
Płomień złocisty
Potępiony
Samotność!
Serafin
Walka o własne uniwersum
...Czerwień...
...Rzeczywistość...
...Sen wieczysty...
...Sen... Czy Jawa?
Anioł
Bieg po życie
Ciemność
Czekając na jutro
Cztery omylne konkluzje
Farbami świat Wam namaluję
Gorzka pigułka
Jasna strona
Myśli nieuczesane
Niebyt
Ostatnia nadzieja
Płomień złocisty
Potępiony
Samotność!
Serafin
Walka o własne uniwersum