Wasilewska Ewelina - Nadziejo...!
Przez te wszystkie lata żyłam złudnymi marzeniami,
Każdej nocy zasypiałam tonąc w chmurach spowitych kwiatami.
To było moim życiem, moją duszą i pragnieniem,
a wszyscy szyderczo u""""""""śmiechali się wołając z utęsknieniem:
"ZAPOMNIJ"!!!...I zapomniałam,
a kiedy nadszedł czas zrozumiałam.
Bo zabrał wszystko, zniszczył i wypalił moją dusze,
pokazał nicość i wtedy zaczęły się katusze.
Błądząc we własnych uczuciach, chodząc wśród pustych pól
czułam coraz bardziej wszechogarniający mnie i spowity ciemnym welonem smutek i ból.
Ból mojej duszy i jej rozgoryczenie
-zadał rany i olbrzymie cierpienie...
poddałam się zatem-mówiąc sama w sobie: - "JESTEŚ NIKIM"!!!
i tak zasnęłam, zapadając w "wieczne" milczenie-przytakując wszystkim.
O dziwo pewnego razu podniosłam głowę i patrząc w górę
ujrzałam szczelinę w murze, tak potężnym i białym jak chmurę.
A w szczelinie przyszłość widziałam, stanęłam tak wiec i płacząc z niedowierzaniem wołałam:
-"WIDZIECIE?- zdobyłam szansę,- zwątpiliście we mnie a ja jednak wygrałam"
przyszło to znikąd i tylko mi się ukazało.
Udowodniło żeby żyć wierząc nie mało
Tak długo, dopóki to o czym marzymy się nie stanie,
nie ukarze się przed nami i nie rozchyli rąk na przywitanie.
-O NADZIEJO!- dzięki TOBIE żyję, mam szczęście, mam dom, przyszłość przed sobą i rodzinę,
mam wszystko co chciałam - dziękuję jak mogę, dlatego krótko powiem- carpe diem...dochowaj Boże...
Każdej nocy zasypiałam tonąc w chmurach spowitych kwiatami.
To było moim życiem, moją duszą i pragnieniem,
a wszyscy szyderczo u""""""""śmiechali się wołając z utęsknieniem:
"ZAPOMNIJ"!!!...I zapomniałam,
a kiedy nadszedł czas zrozumiałam.
Bo zabrał wszystko, zniszczył i wypalił moją dusze,
pokazał nicość i wtedy zaczęły się katusze.
Błądząc we własnych uczuciach, chodząc wśród pustych pól
czułam coraz bardziej wszechogarniający mnie i spowity ciemnym welonem smutek i ból.
Ból mojej duszy i jej rozgoryczenie
-zadał rany i olbrzymie cierpienie...
poddałam się zatem-mówiąc sama w sobie: - "JESTEŚ NIKIM"!!!
i tak zasnęłam, zapadając w "wieczne" milczenie-przytakując wszystkim.
O dziwo pewnego razu podniosłam głowę i patrząc w górę
ujrzałam szczelinę w murze, tak potężnym i białym jak chmurę.
A w szczelinie przyszłość widziałam, stanęłam tak wiec i płacząc z niedowierzaniem wołałam:
-"WIDZIECIE?- zdobyłam szansę,- zwątpiliście we mnie a ja jednak wygrałam"
przyszło to znikąd i tylko mi się ukazało.
Udowodniło żeby żyć wierząc nie mało
Tak długo, dopóki to o czym marzymy się nie stanie,
nie ukarze się przed nami i nie rozchyli rąk na przywitanie.
-O NADZIEJO!- dzięki TOBIE żyję, mam szczęście, mam dom, przyszłość przed sobą i rodzinę,
mam wszystko co chciałam - dziękuję jak mogę, dlatego krótko powiem- carpe diem...dochowaj Boże...
Kategoria:
Debiuty amatorskie
Debiuty amatorskie
Tagi tego wiersza:
samotność rozdarcie nienawiść ból
samotność rozdarcie nienawiść ból