grześlak marcin - na kolana opadam..
Na kolana opadam.
Bez sił już
Osuwam się ku ziemi.
Słonym potu śladem
Kreślę drogę ścianie.
Tylko ona mnie trzyma.
Jak długo?
Aż padnę.
Na wznak
Zasypiam przed ołtarzem.
Tonę w modlitewnej prośbie.
Słucham światełka czerwoniutkiego,
W ciemnym tunelu blasku jaskrawego.
Ślepia zacina promień każdy.
Bólu nie czuję!
Nie boli, nic już.
Cicho, ciemno, zimno.
Tak przytulnie - cóż.
Tak dobrze zapomnieć - już.
Poblednął sine wargi.
Dębowe pudło - po co zabawki?!
Następny proszę,
Szepcze jakiś Święty.
Już idę, już!
Bez sił już
Osuwam się ku ziemi.
Słonym potu śladem
Kreślę drogę ścianie.
Tylko ona mnie trzyma.
Jak długo?
Aż padnę.
Na wznak
Zasypiam przed ołtarzem.
Tonę w modlitewnej prośbie.
Słucham światełka czerwoniutkiego,
W ciemnym tunelu blasku jaskrawego.
Ślepia zacina promień każdy.
Bólu nie czuję!
Nie boli, nic już.
Cicho, ciemno, zimno.
Tak przytulnie - cóż.
Tak dobrze zapomnieć - już.
Poblednął sine wargi.
Dębowe pudło - po co zabawki?!
Następny proszę,
Szepcze jakiś Święty.
Już idę, już!
Kategoria:
Debiuty amatorskie
Debiuty amatorskie
Tagi tego wiersza:
życie
życie
Pozostałe wiersze autora:
?...
A jak rozpłaczą się wszystkie...
bezszelestnie rozkwitający kwiat...
Biała twarz na nocnym niebie...
Biała twarz na nocnym niebie...
cerdendo viedes...
Chwila, ułamek bezmiaru czasu...
Ciągle gwałcąc swoje skronie...
ciemność
Cienia biała barwa...
Co dzień...
cokolwiek powiedziałem...
cośmy zrobili z tym światem...
czas oczekiwania...
Często sobie zadaję pytania...
Dawno albo niedawno...
dlaczego ja...
do krtani mej bezmiaru...
duch orła melodii...
dzięki za wszystko ...
dziś dzień...
gdy ciemno i jasno
gdzie wszystkie drogi się łączą...
głowo łaknąca pamięci...
H2O...
i nic więcej...
i wchodząc...
ja wiem...
jest taki dzień...
jest to sposób...
jestem głpi...
Jestem wszędzie
Jestem wszędzie...
jesteś jak...
każdy potrzebuje...
kiedy dekadencja...
kiedy jestem tu sam...
kiedy patrzą...
kogo trzeba uprosić...
kończą się ostatnie chwile...
listek
łatwo zapomnieć o czystości
może jestem zbyt śmiały...
myśl o tej chwili
myśli niesforne
na kolana opadam..
niebo kroplą rzęsistą płacze..
pamiętam jak niegdyś..
piasek w nogi parzy..
piszę wiersz o Tobie..
poetą...
Są chwile
wazówny królestwo
Wiatr łamie nieba sekcje szare
żal za grzechy
?...
A jak rozpłaczą się wszystkie...
bezszelestnie rozkwitający kwiat...
Biała twarz na nocnym niebie...
Biała twarz na nocnym niebie...
cerdendo viedes...
Chwila, ułamek bezmiaru czasu...
Ciągle gwałcąc swoje skronie...
ciemność
Cienia biała barwa...
Co dzień...
cokolwiek powiedziałem...
cośmy zrobili z tym światem...
czas oczekiwania...
Często sobie zadaję pytania...
Dawno albo niedawno...
dlaczego ja...
do krtani mej bezmiaru...
duch orła melodii...
dzięki za wszystko ...
dziś dzień...
gdy ciemno i jasno
gdzie wszystkie drogi się łączą...
głowo łaknąca pamięci...
H2O...
i nic więcej...
i wchodząc...
ja wiem...
jest taki dzień...
jest to sposób...
jestem głpi...
Jestem wszędzie
Jestem wszędzie...
jesteś jak...
każdy potrzebuje...
kiedy dekadencja...
kiedy jestem tu sam...
kiedy patrzą...
kogo trzeba uprosić...
kończą się ostatnie chwile...
listek
łatwo zapomnieć o czystości
może jestem zbyt śmiały...
myśl o tej chwili
myśli niesforne
na kolana opadam..
niebo kroplą rzęsistą płacze..
pamiętam jak niegdyś..
piasek w nogi parzy..
piszę wiersz o Tobie..
poetą...
Są chwile
wazówny królestwo
Wiatr łamie nieba sekcje szare
żal za grzechy