grześlak marcin - myśli niesforne
Myśl jedna za drugą powraca.
Sam nigdy zostać nie mogę.
Nie teraz, nie jutro, nie nigdy.
Boję się pamiętać, wspominać.
Kiedy czas powraca ustaję na chwilę.
Przychodzi w liściu szastanym ręką wiatru,
W żerówcw ściemniaczem stłoczonej,
W białym - bez skazy suficie
Czy mego łóżka krawędziowym kokpicie.
Wszystko przypomnieć potrafi.
Złośliwe nawet piosenki niegdyś kochane,
Choć może niekochane, może tylko uwielbiane,
Może tylko tak poprostu upragnione.
Zaczyna się mówić do niewiadomo kogo.
Złudnie szukać pomocy - bo tu nikogo.
Wystarczy podnieść głowę do góry,
Zerwać zawieszony na suficie wzrok skupiony,
Wryty w białą plamę na białym tle.
Obie tak białę, tak jedne obok siebie.
Patrzenie w głąb tej nicości to niby absurd.
Wywoływanie duchów z warstwy akrylowej emulsji.
Odwieszanie jaźni - poczytalności czsu nam danego.
Odłączanie się od gniazdka, od siebi życia.
Zamknij oczy, zamknij księgę życia na kilka chwil.
Otwórz je za moment ponownie nanowo.
To jak każda długa książka,
Czasem dobrze pamiętać o początku.
Sam nigdy zostać nie mogę.
Nie teraz, nie jutro, nie nigdy.
Boję się pamiętać, wspominać.
Kiedy czas powraca ustaję na chwilę.
Przychodzi w liściu szastanym ręką wiatru,
W żerówcw ściemniaczem stłoczonej,
W białym - bez skazy suficie
Czy mego łóżka krawędziowym kokpicie.
Wszystko przypomnieć potrafi.
Złośliwe nawet piosenki niegdyś kochane,
Choć może niekochane, może tylko uwielbiane,
Może tylko tak poprostu upragnione.
Zaczyna się mówić do niewiadomo kogo.
Złudnie szukać pomocy - bo tu nikogo.
Wystarczy podnieść głowę do góry,
Zerwać zawieszony na suficie wzrok skupiony,
Wryty w białą plamę na białym tle.
Obie tak białę, tak jedne obok siebie.
Patrzenie w głąb tej nicości to niby absurd.
Wywoływanie duchów z warstwy akrylowej emulsji.
Odwieszanie jaźni - poczytalności czsu nam danego.
Odłączanie się od gniazdka, od siebi życia.
Zamknij oczy, zamknij księgę życia na kilka chwil.
Otwórz je za moment ponownie nanowo.
To jak każda długa książka,
Czasem dobrze pamiętać o początku.
Kategoria:
Debiuty amatorskie
Debiuty amatorskie
Tagi tego wiersza:
życie
życie
Pozostałe wiersze autora:
?...
A jak rozpłaczą się wszystkie...
bezszelestnie rozkwitający kwiat...
Biała twarz na nocnym niebie...
Biała twarz na nocnym niebie...
cerdendo viedes...
Chwila, ułamek bezmiaru czasu...
Ciągle gwałcąc swoje skronie...
ciemność
Cienia biała barwa...
Co dzień...
cokolwiek powiedziałem...
cośmy zrobili z tym światem...
czas oczekiwania...
Często sobie zadaję pytania...
Dawno albo niedawno...
dlaczego ja...
do krtani mej bezmiaru...
duch orła melodii...
dzięki za wszystko ...
dziś dzień...
gdy ciemno i jasno
gdzie wszystkie drogi się łączą...
głowo łaknąca pamięci...
H2O...
i nic więcej...
i wchodząc...
ja wiem...
jest taki dzień...
jest to sposób...
jestem głpi...
Jestem wszędzie
Jestem wszędzie...
jesteś jak...
każdy potrzebuje...
kiedy dekadencja...
kiedy jestem tu sam...
kiedy patrzą...
kogo trzeba uprosić...
kończą się ostatnie chwile...
listek
łatwo zapomnieć o czystości
może jestem zbyt śmiały...
myśl o tej chwili
myśli niesforne
na kolana opadam..
niebo kroplą rzęsistą płacze..
pamiętam jak niegdyś..
piasek w nogi parzy..
piszę wiersz o Tobie..
poetą...
Są chwile
wazówny królestwo
Wiatr łamie nieba sekcje szare
żal za grzechy
?...
A jak rozpłaczą się wszystkie...
bezszelestnie rozkwitający kwiat...
Biała twarz na nocnym niebie...
Biała twarz na nocnym niebie...
cerdendo viedes...
Chwila, ułamek bezmiaru czasu...
Ciągle gwałcąc swoje skronie...
ciemność
Cienia biała barwa...
Co dzień...
cokolwiek powiedziałem...
cośmy zrobili z tym światem...
czas oczekiwania...
Często sobie zadaję pytania...
Dawno albo niedawno...
dlaczego ja...
do krtani mej bezmiaru...
duch orła melodii...
dzięki za wszystko ...
dziś dzień...
gdy ciemno i jasno
gdzie wszystkie drogi się łączą...
głowo łaknąca pamięci...
H2O...
i nic więcej...
i wchodząc...
ja wiem...
jest taki dzień...
jest to sposób...
jestem głpi...
Jestem wszędzie
Jestem wszędzie...
jesteś jak...
każdy potrzebuje...
kiedy dekadencja...
kiedy jestem tu sam...
kiedy patrzą...
kogo trzeba uprosić...
kończą się ostatnie chwile...
listek
łatwo zapomnieć o czystości
może jestem zbyt śmiały...
myśl o tej chwili
myśli niesforne
na kolana opadam..
niebo kroplą rzęsistą płacze..
pamiętam jak niegdyś..
piasek w nogi parzy..
piszę wiersz o Tobie..
poetą...
Są chwile
wazówny królestwo
Wiatr łamie nieba sekcje szare
żal za grzechy