Balicki Jakub - Moja Biblia
I stała się po zmroku rzecz straszna i ciemność nastała wieczna,
a słońce nie znało już wschodu i zachodu i przepadło w bezkresnej czeluści oceanu
A ludzie w popłochu uciekali z domów, a zapach palonych ciał ludzkich przyprawiał o omdlenie.
A księżyc przez wieki światło od słońca pożyczał, a teraz bał się pokazywać nie chcąc ukazać
swej obnarzonej strony.
I rzekł tedy księżyc: ciemność dni jasne pożera i czyni mnie niewidzialnym dla oczu ludzkich
,a gwiazdy oogniem piekielnym płoną.
Widząc i słysząc to lud w panikę i popołoch popadł i człowiek bojąc się śmierci gardła podrzynał
sobie i bliźnim.
Świat stał się dla nich niewidzialny, a duch szatana i w ich rozumy i poczynania wkradł się
niczym wiatr między kłosy żyta.
A źródła krwią bruzgały, niczym serce włócznią rozdarte, i gęsta mgła spowiła ich chude ciała,
a oczy ich łzawiły z bólu.
I biec już nie mogli, upadali na kolana a potem na twarz jak zwierzyna leśna.
A gdy przestali oddychac, silniejsi ciała ich rozrywali i mięso jedli wybierając zębami
to co najlepsze
A gdy już nakarmili swe zgłodniałe żołądki, spragnieni w dłonie krwi nabierali niczym wino i pili
bez opamiętania.
A były wśród nich kobiety czyste i brzemienne, ale i one karmiły swoje potomstwo
zwłokami swych mężów i krwią grzeszników , bezpłodne się stawały ,
a dzieci w ich brzuchach umierały i gniły a one razem z nimi niczym jabłka na drzewach.
A jabłek na drzewach nie było, tylko ludzkie głowy wisiały, a swąd ich ciał przeszywał
nozdrza jak ostrze harpuna ciało wielorybie przekłuwa na wylot, godząc je śmiertelnie.
I Ziemia rozstąpiła się, a oni wpadali do przepaści bez dna ginąc bez powrotu,
A szatan przemówił przez jednego z nich: Jam teraz jest pan wasz, który śmierć
i zagłade przynosi, ból i cierpienie,płacz i łzy, strach i lęk.
A czas ostateczny dla was przyszedł i ja osądze każdego z osobna i pękną Wam serca, a ja
je w kamień zamienie, a ciała wasze w głazy.
Wody wszelakie na lądy się wdarły, i wulkany magmą pluły gorącą, a lud już wiedział, że życia
na ziemi nie ma i śmierć czuli w powietrzu.
a słońce nie znało już wschodu i zachodu i przepadło w bezkresnej czeluści oceanu
A ludzie w popłochu uciekali z domów, a zapach palonych ciał ludzkich przyprawiał o omdlenie.
A księżyc przez wieki światło od słońca pożyczał, a teraz bał się pokazywać nie chcąc ukazać
swej obnarzonej strony.
I rzekł tedy księżyc: ciemność dni jasne pożera i czyni mnie niewidzialnym dla oczu ludzkich
,a gwiazdy oogniem piekielnym płoną.
Widząc i słysząc to lud w panikę i popołoch popadł i człowiek bojąc się śmierci gardła podrzynał
sobie i bliźnim.
Świat stał się dla nich niewidzialny, a duch szatana i w ich rozumy i poczynania wkradł się
niczym wiatr między kłosy żyta.
A źródła krwią bruzgały, niczym serce włócznią rozdarte, i gęsta mgła spowiła ich chude ciała,
a oczy ich łzawiły z bólu.
I biec już nie mogli, upadali na kolana a potem na twarz jak zwierzyna leśna.
A gdy przestali oddychac, silniejsi ciała ich rozrywali i mięso jedli wybierając zębami
to co najlepsze
A gdy już nakarmili swe zgłodniałe żołądki, spragnieni w dłonie krwi nabierali niczym wino i pili
bez opamiętania.
A były wśród nich kobiety czyste i brzemienne, ale i one karmiły swoje potomstwo
zwłokami swych mężów i krwią grzeszników , bezpłodne się stawały ,
a dzieci w ich brzuchach umierały i gniły a one razem z nimi niczym jabłka na drzewach.
A jabłek na drzewach nie było, tylko ludzkie głowy wisiały, a swąd ich ciał przeszywał
nozdrza jak ostrze harpuna ciało wielorybie przekłuwa na wylot, godząc je śmiertelnie.
I Ziemia rozstąpiła się, a oni wpadali do przepaści bez dna ginąc bez powrotu,
A szatan przemówił przez jednego z nich: Jam teraz jest pan wasz, który śmierć
i zagłade przynosi, ból i cierpienie,płacz i łzy, strach i lęk.
A czas ostateczny dla was przyszedł i ja osądze każdego z osobna i pękną Wam serca, a ja
je w kamień zamienie, a ciała wasze w głazy.
Wody wszelakie na lądy się wdarły, i wulkany magmą pluły gorącą, a lud już wiedział, że życia
na ziemi nie ma i śmierć czuli w powietrzu.
Kategoria:
Debiuty amatorskie
Debiuty amatorskie
Tagi tego wiersza:
Biblia
Biblia