wiersze-poezja.info

 

Twardowski Robert - Miłość to śmierć

Jestem pewien, że widziałem niebo
Że stałem u jego szczerozłotych bram
Na okrutną ziemię spoglądałem z niego
A teraz na sercu nową ranę mam

Słuchałem całe dnie niebiańskiej muzyki
Czułem rękę Boga na moim ramieniu
A jeden anioł dotykał mej twarzy
I nie zostawiał mnie w odosobnieniu

Kiedy raz znowu spotkałem anioła
Dłoń jego zimna jak lodowiec była
Rzekł:"Nie zasługujesz na niebo! Odejdź"
I przekłuł sztyletem serce
Patrzył tylko w moje oczy
Patrzył na mą bezradność

Cieszył się każdą łzą
Choć z kamienną twarzą
Zadawał ból za każdą chwilę radości.

Przy huku gromu poczerniało mu ciało
Skrzydła opadły, a wyrosły rogi
Nie miał już dłoni, a w ich miejsce szpony
I pochwycił mnie w nie, trzepocąc skrzydłami

Nad morzem lawy bez słowa leciałem
W wielkim strachu i wrogości świata
Dotarłem do miejsca gdzień wciąż ognień rzarzy
Gdzie miłość ze śmiercią się splata.

Tam anioł upuścił me wpół martwe ciało
Nie było już śmiechu, radości
Co było mym rajem to piekłem się stało
A wokół milion ludzkich kości.

Anioł powraca do swego raju
I z diabła w anioła się zmienia.
Kategoria:
Debiuty amatorskie
Tagi tego wiersza:
miłość, śmierć, cierpienie, ból
Biuro Rachunkowe Odżywki OLIMP kredyty przez telefon tusze,tonery imprezy plenerowe
stres | konstrukcje stalowe | schody ruchome | Kasyno Royale | Profesjonal