Markowski Krzysztof - marsz egzystencjalny
kurczę w moich snach
horyzontalnych
rozciągam linę nad
oceanem wód niespokojnych
falę wbijają pazury
i podmywają moją drogę
i błota tam pełno
bo ja tą linę to mam z gliny
i niby tak i niby nie
jestem w stanie uciec
na inną ścieżkę
trochę bardziej grzeczną
urwisko w dole
a ja stoję trzymając powietrza ramiona
ulotnym bywa spokój
popychanej odruchami duszy
i nic nie jestem w stanie
uczynić
dla kamieni rzucanych mi
impetem w nogi
13.XI.2002
horyzontalnych
rozciągam linę nad
oceanem wód niespokojnych
falę wbijają pazury
i podmywają moją drogę
i błota tam pełno
bo ja tą linę to mam z gliny
i niby tak i niby nie
jestem w stanie uciec
na inną ścieżkę
trochę bardziej grzeczną
urwisko w dole
a ja stoję trzymając powietrza ramiona
ulotnym bywa spokój
popychanej odruchami duszy
i nic nie jestem w stanie
uczynić
dla kamieni rzucanych mi
impetem w nogi
13.XI.2002
Kategoria:
Debiuty amatorskie
Debiuty amatorskie
Tagi tego wiersza:
zniewolenie, życie
zniewolenie, życie