Kierpiec Grzegorz - Łotr
Zostałem przywiedziony na górę Golgoty
Wbrew sobie wewnętrznie ukrzyżowany
Jeszcze nie pora jestem zbyt młody!
Dlaczego to ja jestem wyznaczony?!
Droga ciernista i kamienista
Pośród spraw świata wyboista
Koniec już bliski, początek wszak mglisty
Co się stanie kiedy przestanie
Świat patrzeć na to co patrzeć tak bardzo nie mogło?
Już czas zapomnieć, że kiedyś byłem
Zamykam oczy w chwili wytchnienia
Przekraczam progi mego nieistnienia
By znów z wędrówki wytrącony cienia
Odczuć boleśnie fizyczne cierpienia
To ziemia się trzęsie, a słońce umarło
Umilkła Jutrzenka odchodzi w niebycie?
Zostałeś ze mną na wzgórzu Golgoty
Jestem przed Tobą, a Ty przede mną
Dwie przepaści na tym szczycie zbrodni
Czemu tak patrzysz na mnie zemdlonego?
Milczysz, ja nasłuchuję i również milczę
Pragnę Twych słów, mam w zamian ciernie
Wyciągnij rękę i daj znak, że żyjesz!
Że to nie koniec Twojej wędrówki!
Milczysz, krew już nie spływa
Ona już zmyła to co krzyczało
To co tak chciało, aby się stało
To co się właśnie wykonało
Zapewne wielu nie zrozumiało
Jak Twoje serce ich ukochało
Na wzgórzu Golgoty pod krzyżem zhańbienia
Pozostał krzyż Twój, który mi dajesz
Wieczną nadzieję mego umartwienia
Śmierć - zapisałeś?
Co napisałem to nap... zawahałem
O każdym brzasku ukrzyżowanie
Swego krzyża jeszcze nie pokochałem
Ty otwierasz mi światło na poznanie
Ja wypieram się i godzę na Cię nieznanie
Jeszcze tak gorzko zapłaczę
Kiedy Twe oczy zobaczę
I wyznam szczerze: Panie ciągle jeszcze grzeszę
A później odchodząc poczuję zapach kwiecistego maju i usłyszę Twe słowa
"Nie lękaj się, bowiem dziś ze Mną będziesz w Raju".
Wbrew sobie wewnętrznie ukrzyżowany
Jeszcze nie pora jestem zbyt młody!
Dlaczego to ja jestem wyznaczony?!
Droga ciernista i kamienista
Pośród spraw świata wyboista
Koniec już bliski, początek wszak mglisty
Co się stanie kiedy przestanie
Świat patrzeć na to co patrzeć tak bardzo nie mogło?
Już czas zapomnieć, że kiedyś byłem
Zamykam oczy w chwili wytchnienia
Przekraczam progi mego nieistnienia
By znów z wędrówki wytrącony cienia
Odczuć boleśnie fizyczne cierpienia
To ziemia się trzęsie, a słońce umarło
Umilkła Jutrzenka odchodzi w niebycie?
Zostałeś ze mną na wzgórzu Golgoty
Jestem przed Tobą, a Ty przede mną
Dwie przepaści na tym szczycie zbrodni
Czemu tak patrzysz na mnie zemdlonego?
Milczysz, ja nasłuchuję i również milczę
Pragnę Twych słów, mam w zamian ciernie
Wyciągnij rękę i daj znak, że żyjesz!
Że to nie koniec Twojej wędrówki!
Milczysz, krew już nie spływa
Ona już zmyła to co krzyczało
To co tak chciało, aby się stało
To co się właśnie wykonało
Zapewne wielu nie zrozumiało
Jak Twoje serce ich ukochało
Na wzgórzu Golgoty pod krzyżem zhańbienia
Pozostał krzyż Twój, który mi dajesz
Wieczną nadzieję mego umartwienia
Śmierć - zapisałeś?
Co napisałem to nap... zawahałem
O każdym brzasku ukrzyżowanie
Swego krzyża jeszcze nie pokochałem
Ty otwierasz mi światło na poznanie
Ja wypieram się i godzę na Cię nieznanie
Jeszcze tak gorzko zapłaczę
Kiedy Twe oczy zobaczę
I wyznam szczerze: Panie ciągle jeszcze grzeszę
A później odchodząc poczuję zapach kwiecistego maju i usłyszę Twe słowa
"Nie lękaj się, bowiem dziś ze Mną będziesz w Raju".
Kategoria:
Debiuty amatorskie
Debiuty amatorskie
Tagi tego wiersza:
Zostałem przywiedziony na górę Golgoty
Zostałem przywiedziony na górę Golgoty
Pozostałe wiersze autora:
Czas
Do nikogo
Domi
Kamila
Łotr
Miłości pragnę
Nadzieja
Nieznajoma miłość
Odchodzę
Piekło
Poza czasem
SpowiedĽ
Teraz
Czas
Do nikogo
Domi
Kamila
Łotr
Miłości pragnę
Nadzieja
Nieznajoma miłość
Odchodzę
Piekło
Poza czasem
SpowiedĽ
Teraz