Sankowski Dariusz - Krzesło
Na ławce stało rano.
Potem na ziemi stało
I coś ciężkiego je przygniatało
Na czterech nogach mężnie tak trwało
I męczarnią nie ulegało
Kiedy tak stało to było mało
I nagle z wdziękiem się pokiwało
Ciężar był duży, nacisk nie mały
I to co mężnie sobie tak stało
Ze zgrzytem i trzaskiem się połamało
I jak by to nie wystarczało
To komuś zdrowie nadszargało
I słychać płacz, słychać też wrzask
To dziecko małe leżało na wznak
I kiedy wstało to dalej krzyczało
Wielkie pretensje do krzesła miało
I w tedy o tym nie pomyślało,
Ze krzesło samo tego nie chciało.
Potem na ziemi stało
I coś ciężkiego je przygniatało
Na czterech nogach mężnie tak trwało
I męczarnią nie ulegało
Kiedy tak stało to było mało
I nagle z wdziękiem się pokiwało
Ciężar był duży, nacisk nie mały
I to co mężnie sobie tak stało
Ze zgrzytem i trzaskiem się połamało
I jak by to nie wystarczało
To komuś zdrowie nadszargało
I słychać płacz, słychać też wrzask
To dziecko małe leżało na wznak
I kiedy wstało to dalej krzyczało
Wielkie pretensje do krzesła miało
I w tedy o tym nie pomyślało,
Ze krzesło samo tego nie chciało.
Kategoria:
Debiuty amatorskie
Debiuty amatorskie
Tagi tego wiersza:
Krzesło
Krzesło