Lalik (LuPuS) Krzysztof - Koszmar
W nocnym śnieniu,
mglistym marzeniu,
przez ciemności progi,
porzucając wszystkie trwogi,
oświetlając przed się drogi,
mknie ta postać,
w jasnej szacie...
Ku którejże zmierza chacie?
Jakież serce zaszczęśliwi?
Może do mnie się też zbliży?
Niechżem szybko otre lica...
Toż to przecież Anielic!
Pięknością swą bogów zachwyca!
Wenusjańska ta dziewica!
I z tupetem, wad i zalet...
właśnie za to ją tu
kocham...
wielbię...
chwalę...
W me ramiona się rzuciła,
to niebiańska była chwila...
pocałunek wnet złożyła...
Ale nagle,
czarów błysła iskra...
Te marzenia jak sen błogi,
Prysły nagle w me podłogi.
Tupne zatem! Wnet! Z wściekłości!
A w umyśle, sen zagości...
mglistym marzeniu,
przez ciemności progi,
porzucając wszystkie trwogi,
oświetlając przed się drogi,
mknie ta postać,
w jasnej szacie...
Ku którejże zmierza chacie?
Jakież serce zaszczęśliwi?
Może do mnie się też zbliży?
Niechżem szybko otre lica...
Toż to przecież Anielic!
Pięknością swą bogów zachwyca!
Wenusjańska ta dziewica!
I z tupetem, wad i zalet...
właśnie za to ją tu
kocham...
wielbię...
chwalę...
W me ramiona się rzuciła,
to niebiańska była chwila...
pocałunek wnet złożyła...
Ale nagle,
czarów błysła iskra...
Te marzenia jak sen błogi,
Prysły nagle w me podłogi.
Tupne zatem! Wnet! Z wściekłości!
A w umyśle, sen zagości...
Kategoria:
Debiuty amatorskie
Debiuty amatorskie
Tagi tego wiersza:
sen marzenia
sen marzenia