grześlak marcin - kogo trzeba uprosić...
Kogo trzeba uprosić,
Żeby zniknąć.
Zapaść się pod trawę
Przywalony marmurorą taflą.
Kogo trzeba błagać o pomoc,
Aby uciec przed tym wszystkim.
Choć chwileczkę spokoju ofiarowaną schwytać.
Odespać, ochłonąć,
Odgnić swoje występki.
Co trzeba zrobić,
Żeby przed sobą,
przed życiem swoim uciec.
Ukryć się w kszakach,
Odsapnąć.
Złapać ostatni odech
I przestać.
Chcę być dezerterem i prysnąć.
Nie potrafię, nie umiem.
Moje ręce niepotrafią.
Chciałbym zostać tchurzem.
Wczoraj bił dzwon,
Teraz też tli się iskierka,
Choć słabsza - płonie przyduszona.
A jutro?
Nawet wstawać nie muszę, nie chcę,
Bo niby po co?
Żeby ospoczywać zamienić na spoczywać?
Tak modlę się - trup o spokój dla trupa.
Żeby zniknąć.
Zapaść się pod trawę
Przywalony marmurorą taflą.
Kogo trzeba błagać o pomoc,
Aby uciec przed tym wszystkim.
Choć chwileczkę spokoju ofiarowaną schwytać.
Odespać, ochłonąć,
Odgnić swoje występki.
Co trzeba zrobić,
Żeby przed sobą,
przed życiem swoim uciec.
Ukryć się w kszakach,
Odsapnąć.
Złapać ostatni odech
I przestać.
Chcę być dezerterem i prysnąć.
Nie potrafię, nie umiem.
Moje ręce niepotrafią.
Chciałbym zostać tchurzem.
Wczoraj bił dzwon,
Teraz też tli się iskierka,
Choć słabsza - płonie przyduszona.
A jutro?
Nawet wstawać nie muszę, nie chcę,
Bo niby po co?
Żeby ospoczywać zamienić na spoczywać?
Tak modlę się - trup o spokój dla trupa.
Kategoria:
Debiuty amatorskie
Debiuty amatorskie
Tagi tego wiersza:
życie
życie
Pozostałe wiersze autora:
?...
A jak rozpłaczą się wszystkie...
bezszelestnie rozkwitający kwiat...
Biała twarz na nocnym niebie...
Biała twarz na nocnym niebie...
cerdendo viedes...
Chwila, ułamek bezmiaru czasu...
Ciągle gwałcąc swoje skronie...
ciemność
Cienia biała barwa...
Co dzień...
cokolwiek powiedziałem...
cośmy zrobili z tym światem...
czas oczekiwania...
Często sobie zadaję pytania...
Dawno albo niedawno...
dlaczego ja...
do krtani mej bezmiaru...
duch orła melodii...
dzięki za wszystko ...
dziś dzień...
gdy ciemno i jasno
gdzie wszystkie drogi się łączą...
głowo łaknąca pamięci...
H2O...
i nic więcej...
i wchodząc...
ja wiem...
jest taki dzień...
jest to sposób...
jestem głpi...
Jestem wszędzie
Jestem wszędzie...
jesteś jak...
każdy potrzebuje...
kiedy dekadencja...
kiedy jestem tu sam...
kiedy patrzą...
kogo trzeba uprosić...
kończą się ostatnie chwile...
listek
łatwo zapomnieć o czystości
może jestem zbyt śmiały...
myśl o tej chwili
myśli niesforne
na kolana opadam..
niebo kroplą rzęsistą płacze..
pamiętam jak niegdyś..
piasek w nogi parzy..
piszę wiersz o Tobie..
poetą...
Są chwile
wazówny królestwo
Wiatr łamie nieba sekcje szare
żal za grzechy
?...
A jak rozpłaczą się wszystkie...
bezszelestnie rozkwitający kwiat...
Biała twarz na nocnym niebie...
Biała twarz na nocnym niebie...
cerdendo viedes...
Chwila, ułamek bezmiaru czasu...
Ciągle gwałcąc swoje skronie...
ciemność
Cienia biała barwa...
Co dzień...
cokolwiek powiedziałem...
cośmy zrobili z tym światem...
czas oczekiwania...
Często sobie zadaję pytania...
Dawno albo niedawno...
dlaczego ja...
do krtani mej bezmiaru...
duch orła melodii...
dzięki za wszystko ...
dziś dzień...
gdy ciemno i jasno
gdzie wszystkie drogi się łączą...
głowo łaknąca pamięci...
H2O...
i nic więcej...
i wchodząc...
ja wiem...
jest taki dzień...
jest to sposób...
jestem głpi...
Jestem wszędzie
Jestem wszędzie...
jesteś jak...
każdy potrzebuje...
kiedy dekadencja...
kiedy jestem tu sam...
kiedy patrzą...
kogo trzeba uprosić...
kończą się ostatnie chwile...
listek
łatwo zapomnieć o czystości
może jestem zbyt śmiały...
myśl o tej chwili
myśli niesforne
na kolana opadam..
niebo kroplą rzęsistą płacze..
pamiętam jak niegdyś..
piasek w nogi parzy..
piszę wiersz o Tobie..
poetą...
Są chwile
wazówny królestwo
Wiatr łamie nieba sekcje szare
żal za grzechy