Mierzwa Marek - Kłodzkosmutna kaplica czaszek
Kaplica czaszek stojąca gdzieś na kłodzkiej ziemi
Grobowiec tych co przed wiekami ponieśli śmierć
Trzysta lat wstecz i żaden z ludzi nic w niej nie zmienił
Stoi jak stała, stać będzie zawsze, taką ma"" chęć
Kaplica czaszek w niej kurz opowieść niesie tajemną
Pusty oczodół spoziera na twarz spod kości stu
Wyciągnij rękę, dotknij i poczuj teraz to zemną
Oddech tysięcy znalazł tu spokój gotów do snu.
Kaplica czaszek, trupiarnia stara, turystów tłum
Już bez emocji, tak obojętnie i od niechcenia
Weszli z pośpiechem, gdy wychodzili robili szum
Na jednej z kości wyryto nożem "16.4.-Była tu Genia".
Grobowiec tych co przed wiekami ponieśli śmierć
Trzysta lat wstecz i żaden z ludzi nic w niej nie zmienił
Stoi jak stała, stać będzie zawsze, taką ma"" chęć
Kaplica czaszek w niej kurz opowieść niesie tajemną
Pusty oczodół spoziera na twarz spod kości stu
Wyciągnij rękę, dotknij i poczuj teraz to zemną
Oddech tysięcy znalazł tu spokój gotów do snu.
Kaplica czaszek, trupiarnia stara, turystów tłum
Już bez emocji, tak obojętnie i od niechcenia
Weszli z pośpiechem, gdy wychodzili robili szum
Na jednej z kości wyryto nożem "16.4.-Była tu Genia".
Kategoria:
Debiuty amatorskie
Debiuty amatorskie
Tagi tego wiersza:
Pozostałe wiersze autora:
A miał być bezkresny...
Dzieciństwo
Farma
Grzech smutku
Jak długo jeszcze?
Kartka z wakacji
Kłodzkosmutna kaplica czaszek
kolejny ostatni poranek reszty zycia
Nieczym ten deszcz...
Ostatni taniec jesienny
Poeta w świetlistej zbroi...
Sobą uwięzieni
Świętochłowice - Lipiny
Tylko ludzie...
U jabłoni
W pustorannym kościele
Wołanie o Ciebie
Zwykły rycerz
A miał być bezkresny...
Dzieciństwo
Farma
Grzech smutku
Jak długo jeszcze?
Kartka z wakacji
Kłodzkosmutna kaplica czaszek
kolejny ostatni poranek reszty zycia
Nieczym ten deszcz...
Ostatni taniec jesienny
Poeta w świetlistej zbroi...
Sobą uwięzieni
Świętochłowice - Lipiny
Tylko ludzie...
U jabłoni
W pustorannym kościele
Wołanie o Ciebie
Zwykły rycerz