grześlak marcin - kiedy patrzą...
Kiedy patrzą,
Szepczą niczym wiatr
ocierający krople potu falom.
Ja patrzę na ich słowa,
widzę nie słyszalne trzaski pękający gałązek
opadłych z szerokich ramion
opodal,
dopiero co niedawno posadzonych drzew,
z których sączy się krnąbrny potok żywicznego fałszu.
Szarpie ten głos moją uwagą
wyrywając ją z chwili zapomnienia,
kryjąc pod gruzami świat fantazji.
I choć patrzą ...
Więc niech patrzą,
niech oślepną ślepcy bardziej !
Tylko patrzą, szemrzą.
Niech ustaną niemi mówcy !
Niech patrzą, niech mówią -
polegną rojem padając,
niczym owce na rzeź ciągnące,
nie pędzone
sznurem, solidarnie.
Szepczą niczym wiatr
ocierający krople potu falom.
Ja patrzę na ich słowa,
widzę nie słyszalne trzaski pękający gałązek
opadłych z szerokich ramion
opodal,
dopiero co niedawno posadzonych drzew,
z których sączy się krnąbrny potok żywicznego fałszu.
Szarpie ten głos moją uwagą
wyrywając ją z chwili zapomnienia,
kryjąc pod gruzami świat fantazji.
I choć patrzą ...
Więc niech patrzą,
niech oślepną ślepcy bardziej !
Tylko patrzą, szemrzą.
Niech ustaną niemi mówcy !
Niech patrzą, niech mówią -
polegną rojem padając,
niczym owce na rzeź ciągnące,
nie pędzone
sznurem, solidarnie.
Kategoria:
Debiuty amatorskie
Debiuty amatorskie
Tagi tego wiersza:
życie
życie
Pozostałe wiersze autora:
?...
A jak rozpłaczą się wszystkie...
bezszelestnie rozkwitający kwiat...
Biała twarz na nocnym niebie...
Biała twarz na nocnym niebie...
cerdendo viedes...
Chwila, ułamek bezmiaru czasu...
Ciągle gwałcąc swoje skronie...
ciemność
Cienia biała barwa...
Co dzień...
cokolwiek powiedziałem...
cośmy zrobili z tym światem...
czas oczekiwania...
Często sobie zadaję pytania...
Dawno albo niedawno...
dlaczego ja...
do krtani mej bezmiaru...
duch orła melodii...
dzięki za wszystko ...
dziś dzień...
gdy ciemno i jasno
gdzie wszystkie drogi się łączą...
głowo łaknąca pamięci...
H2O...
i nic więcej...
i wchodząc...
ja wiem...
jest taki dzień...
jest to sposób...
jestem głpi...
Jestem wszędzie
Jestem wszędzie...
jesteś jak...
każdy potrzebuje...
kiedy dekadencja...
kiedy jestem tu sam...
kiedy patrzą...
kogo trzeba uprosić...
kończą się ostatnie chwile...
listek
łatwo zapomnieć o czystości
może jestem zbyt śmiały...
myśl o tej chwili
myśli niesforne
na kolana opadam..
niebo kroplą rzęsistą płacze..
pamiętam jak niegdyś..
piasek w nogi parzy..
piszę wiersz o Tobie..
poetą...
Są chwile
wazówny królestwo
Wiatr łamie nieba sekcje szare
żal za grzechy
?...
A jak rozpłaczą się wszystkie...
bezszelestnie rozkwitający kwiat...
Biała twarz na nocnym niebie...
Biała twarz na nocnym niebie...
cerdendo viedes...
Chwila, ułamek bezmiaru czasu...
Ciągle gwałcąc swoje skronie...
ciemność
Cienia biała barwa...
Co dzień...
cokolwiek powiedziałem...
cośmy zrobili z tym światem...
czas oczekiwania...
Często sobie zadaję pytania...
Dawno albo niedawno...
dlaczego ja...
do krtani mej bezmiaru...
duch orła melodii...
dzięki za wszystko ...
dziś dzień...
gdy ciemno i jasno
gdzie wszystkie drogi się łączą...
głowo łaknąca pamięci...
H2O...
i nic więcej...
i wchodząc...
ja wiem...
jest taki dzień...
jest to sposób...
jestem głpi...
Jestem wszędzie
Jestem wszędzie...
jesteś jak...
każdy potrzebuje...
kiedy dekadencja...
kiedy jestem tu sam...
kiedy patrzą...
kogo trzeba uprosić...
kończą się ostatnie chwile...
listek
łatwo zapomnieć o czystości
może jestem zbyt śmiały...
myśl o tej chwili
myśli niesforne
na kolana opadam..
niebo kroplą rzęsistą płacze..
pamiętam jak niegdyś..
piasek w nogi parzy..
piszę wiersz o Tobie..
poetą...
Są chwile
wazówny królestwo
Wiatr łamie nieba sekcje szare
żal za grzechy