grześlak marcin - kiedy dekadencja...
Kiedy dekadencja w oczy srogo zagląda.
Gdy ze zrezygnowaniem stajesz na przeciw,
To znak utraty tego, co najważniejsze.
I wtedy właśnie - co najtrudniejsze,
Żyć sztuką jest trudną,
A nawet najtrudniejszą zdawałoby się.
I wtedy trzeba zajrzeć głębiej,
W najciemniejsze zakamarki osobowości.
Do krainy spowitej pajęczynami.
Tam, gdzie niżej już nic nie ma.
Do podstawy.
Do fundamentu życia i bycia.
Tam leży ona, ta jedyna.
Siłę do życia dająca.
Pewnie myślisz ...?
Nie,
Nie kobieta.
Chociaż, może?
Jeżeli nawet to imię ma najpiękniejsze.
Takie proste, a jednak wytłumaczyć się nie dające.
Nadzieja - to ona tam mieszka.
To ona nas karmi.
Kiedy drogą idziemy sił nam dodaje,
Gdy upadniemy, ręki podać nie omieszka.
I co się stanie kiedy jej mi - nam zabraknie,
Gdy już zginie?
Nic prostszego -
Bez jedzenia żyć się nie da.
Gdy ze zrezygnowaniem stajesz na przeciw,
To znak utraty tego, co najważniejsze.
I wtedy właśnie - co najtrudniejsze,
Żyć sztuką jest trudną,
A nawet najtrudniejszą zdawałoby się.
I wtedy trzeba zajrzeć głębiej,
W najciemniejsze zakamarki osobowości.
Do krainy spowitej pajęczynami.
Tam, gdzie niżej już nic nie ma.
Do podstawy.
Do fundamentu życia i bycia.
Tam leży ona, ta jedyna.
Siłę do życia dająca.
Pewnie myślisz ...?
Nie,
Nie kobieta.
Chociaż, może?
Jeżeli nawet to imię ma najpiękniejsze.
Takie proste, a jednak wytłumaczyć się nie dające.
Nadzieja - to ona tam mieszka.
To ona nas karmi.
Kiedy drogą idziemy sił nam dodaje,
Gdy upadniemy, ręki podać nie omieszka.
I co się stanie kiedy jej mi - nam zabraknie,
Gdy już zginie?
Nic prostszego -
Bez jedzenia żyć się nie da.
Kategoria:
Debiuty amatorskie
Debiuty amatorskie
Tagi tego wiersza:
życie
życie
Pozostałe wiersze autora:
?...
A jak rozpłaczą się wszystkie...
bezszelestnie rozkwitający kwiat...
Biała twarz na nocnym niebie...
Biała twarz na nocnym niebie...
cerdendo viedes...
Chwila, ułamek bezmiaru czasu...
Ciągle gwałcąc swoje skronie...
ciemność
Cienia biała barwa...
Co dzień...
cokolwiek powiedziałem...
cośmy zrobili z tym światem...
czas oczekiwania...
Często sobie zadaję pytania...
Dawno albo niedawno...
dlaczego ja...
do krtani mej bezmiaru...
duch orła melodii...
dzięki za wszystko ...
dziś dzień...
gdy ciemno i jasno
gdzie wszystkie drogi się łączą...
głowo łaknąca pamięci...
H2O...
i nic więcej...
i wchodząc...
ja wiem...
jest taki dzień...
jest to sposób...
jestem głpi...
Jestem wszędzie
Jestem wszędzie...
jesteś jak...
każdy potrzebuje...
kiedy dekadencja...
kiedy jestem tu sam...
kiedy patrzą...
kogo trzeba uprosić...
kończą się ostatnie chwile...
listek
łatwo zapomnieć o czystości
może jestem zbyt śmiały...
myśl o tej chwili
myśli niesforne
na kolana opadam..
niebo kroplą rzęsistą płacze..
pamiętam jak niegdyś..
piasek w nogi parzy..
piszę wiersz o Tobie..
poetą...
Są chwile
wazówny królestwo
Wiatr łamie nieba sekcje szare
żal za grzechy
?...
A jak rozpłaczą się wszystkie...
bezszelestnie rozkwitający kwiat...
Biała twarz na nocnym niebie...
Biała twarz na nocnym niebie...
cerdendo viedes...
Chwila, ułamek bezmiaru czasu...
Ciągle gwałcąc swoje skronie...
ciemność
Cienia biała barwa...
Co dzień...
cokolwiek powiedziałem...
cośmy zrobili z tym światem...
czas oczekiwania...
Często sobie zadaję pytania...
Dawno albo niedawno...
dlaczego ja...
do krtani mej bezmiaru...
duch orła melodii...
dzięki za wszystko ...
dziś dzień...
gdy ciemno i jasno
gdzie wszystkie drogi się łączą...
głowo łaknąca pamięci...
H2O...
i nic więcej...
i wchodząc...
ja wiem...
jest taki dzień...
jest to sposób...
jestem głpi...
Jestem wszędzie
Jestem wszędzie...
jesteś jak...
każdy potrzebuje...
kiedy dekadencja...
kiedy jestem tu sam...
kiedy patrzą...
kogo trzeba uprosić...
kończą się ostatnie chwile...
listek
łatwo zapomnieć o czystości
może jestem zbyt śmiały...
myśl o tej chwili
myśli niesforne
na kolana opadam..
niebo kroplą rzęsistą płacze..
pamiętam jak niegdyś..
piasek w nogi parzy..
piszę wiersz o Tobie..
poetą...
Są chwile
wazówny królestwo
Wiatr łamie nieba sekcje szare
żal za grzechy