Wojciechowski Kamil - Karuzela
Szeptem ostrza
rysuję pożegnanie
zataczając koła
zupełnie jak na karuzeli
podłoga jest zimna
uchylone drzwi krzyczą nieregularnie
myśli spływają po koszuli
chowając się w zawiłościach nitek
od dawna planowaliśmy
wybrać się do lunaparku
nie miałaś ochoty i biletów autobusowych
lunapark to wydatek dwudziestu złotych
na moją karuzelę
bilety były darmowe
rysuję pożegnanie
zataczając koła
zupełnie jak na karuzeli
podłoga jest zimna
uchylone drzwi krzyczą nieregularnie
myśli spływają po koszuli
chowając się w zawiłościach nitek
od dawna planowaliśmy
wybrać się do lunaparku
nie miałaś ochoty i biletów autobusowych
lunapark to wydatek dwudziestu złotych
na moją karuzelę
bilety były darmowe
Kategoria:
Debiuty amatorskie
Debiuty amatorskie
Tagi tego wiersza:
Pozostałe wiersze autora:
Karuzela
Nazywam
Nazywam
pięć minut
próba wiersza
Uczyłem cię matematyki
Uczyłem cię matematyki
Karuzela
Nazywam
Nazywam
pięć minut
próba wiersza
Uczyłem cię matematyki
Uczyłem cię matematyki