Grzywaczewski Jakub - Kartka z pamiętnika
Po czarnych ulicach płynie gwar
wielkich snów człowieka;
człowieka przygwożdżonego do kowadła
i bitego
nową wojną i śmiercią,
teraźniejszym strachem,
starym pieniądzem.
Przebacz nam Panie!
Świat okrojony ze swej wielkości
przez wielobitowe ekrany,
wciąż się uczy jak przebaczać,
jak kochać,
jak rozmawiać o upadku granic swoich możliwości;
wciąż się uczy jak ponawać siebie,
Ciebie,i...
niezdobyty jeszcze Uniwersum!
Czekaj nas Panie!
Przed lustrem niepewnej prawdy
o szóstej nad ranem
staje statystyczny człowiek.
Jest zmartwiony stratą pracy,
ciągłą pogonią za kartką papieru...
i nieruchomieje w nostalgii
jak szary, popeerlowski mur za oknem.
Wtedy podchodzi do niego
niestatystyczny ukochany,
splata z nim swoje dłonie
i opiera swój podbródek na jego ramieniu.
Za światełko nadziei
dzięki Ci Panie!
wielkich snów człowieka;
człowieka przygwożdżonego do kowadła
i bitego
nową wojną i śmiercią,
teraźniejszym strachem,
starym pieniądzem.
Przebacz nam Panie!
Świat okrojony ze swej wielkości
przez wielobitowe ekrany,
wciąż się uczy jak przebaczać,
jak kochać,
jak rozmawiać o upadku granic swoich możliwości;
wciąż się uczy jak ponawać siebie,
Ciebie,i...
niezdobyty jeszcze Uniwersum!
Czekaj nas Panie!
Przed lustrem niepewnej prawdy
o szóstej nad ranem
staje statystyczny człowiek.
Jest zmartwiony stratą pracy,
ciągłą pogonią za kartką papieru...
i nieruchomieje w nostalgii
jak szary, popeerlowski mur za oknem.
Wtedy podchodzi do niego
niestatystyczny ukochany,
splata z nim swoje dłonie
i opiera swój podbródek na jego ramieniu.
Za światełko nadziei
dzięki Ci Panie!
Kategoria:
Debiuty amatorskie
Debiuty amatorskie
Tagi tego wiersza:
nadzieja, Uniwesum
nadzieja, Uniwesum