Mierzwa Marek - Jak długo jeszcze?
Ludzie boją się być radykalni
Skrajność dla nich jak żar piekła
W swojej banalności marni
Myślą jak wygodnie przetrwać
Konformiści i pochlebcy
Żyją jak te pączki w maśle
Cali tłuści oraz lepcy
Życiorysy niczym baśnie
To nie dopust Boży, zrozum
Mówić szczerze co tkwi w głowie
Choć świat stwarza taki pozór
Nie wierz, bo kłam tkwi w tym słowie
Jak w warunkach klakieryzmu
Liberalizm ma wstać z klęczek?
W świecie pełnym pesymizmu
Nad światłem prawdy chcę ślęczeć
Z resztek rewolucji miazgi
Nasz świat przebudować trzeba
By nie rozpadł się w drobiazgi
Jak okruchy bochna chleba.
Skrajność dla nich jak żar piekła
W swojej banalności marni
Myślą jak wygodnie przetrwać
Konformiści i pochlebcy
Żyją jak te pączki w maśle
Cali tłuści oraz lepcy
Życiorysy niczym baśnie
To nie dopust Boży, zrozum
Mówić szczerze co tkwi w głowie
Choć świat stwarza taki pozór
Nie wierz, bo kłam tkwi w tym słowie
Jak w warunkach klakieryzmu
Liberalizm ma wstać z klęczek?
W świecie pełnym pesymizmu
Nad światłem prawdy chcę ślęczeć
Z resztek rewolucji miazgi
Nasz świat przebudować trzeba
By nie rozpadł się w drobiazgi
Jak okruchy bochna chleba.
Kategoria:
Debiuty amatorskie
Debiuty amatorskie
Tagi tego wiersza:
Jak długo jeszcze?
Jak długo jeszcze?
Pozostałe wiersze autora:
A miał być bezkresny...
Dzieciństwo
Farma
Grzech smutku
Jak długo jeszcze?
Kartka z wakacji
Kłodzkosmutna kaplica czaszek
kolejny ostatni poranek reszty zycia
Nieczym ten deszcz...
Ostatni taniec jesienny
Poeta w świetlistej zbroi...
Sobą uwięzieni
Świętochłowice - Lipiny
Tylko ludzie...
U jabłoni
W pustorannym kościele
Wołanie o Ciebie
Zwykły rycerz
A miał być bezkresny...
Dzieciństwo
Farma
Grzech smutku
Jak długo jeszcze?
Kartka z wakacji
Kłodzkosmutna kaplica czaszek
kolejny ostatni poranek reszty zycia
Nieczym ten deszcz...
Ostatni taniec jesienny
Poeta w świetlistej zbroi...
Sobą uwięzieni
Świętochłowice - Lipiny
Tylko ludzie...
U jabłoni
W pustorannym kościele
Wołanie o Ciebie
Zwykły rycerz