Szewczykowska Agnieszka - i po co tak
idę jak kura zmoknięta
z czołem zmarszczonym
jak pies warczący
z zębami na wierzchu
zła do szpiku kości
z pięściami zaciśniętymi
aż skóra bieleje
a Ty się zwijasz ze śmiechu
tam w niebie
za brzuch się trzymasz
bo zaraz pęknie
i twarz czerwoniutka
Twa święta
schodzisz na chwilę
trochę bliżej niż zawsze
i w czoło całujesz
złośnicę uparciuszkę
za uszy wytargasz
jak misia obrażonego
z czołem zmarszczonym
jak pies warczący
z zębami na wierzchu
zła do szpiku kości
z pięściami zaciśniętymi
aż skóra bieleje
a Ty się zwijasz ze śmiechu
tam w niebie
za brzuch się trzymasz
bo zaraz pęknie
i twarz czerwoniutka
Twa święta
schodzisz na chwilę
trochę bliżej niż zawsze
i w czoło całujesz
złośnicę uparciuszkę
za uszy wytargasz
jak misia obrażonego
Kategoria:
Debiuty amatorskie
Debiuty amatorskie
Tagi tego wiersza:
Bóg
Bóg