Manowski Zbyszek - * * * [Gdy zerwał się sztorm]
Gdy zerwał się sztorm
Byłem gdzieś w przestworzach
Szybowałem beztrosko
Aż na horyzoncie zjawiły się one
Czarne chmury jak z najgorszego horroru
Nim się spostrzegłem były w koło mnie
Wiatr trącał mnie
Pioruny biły kalecząc me ciało
Zimny deszcz zamrażał me serce
Sine dłonie, ręce, korpus, nogi
Ciało...
Spadałem długo...
Nim roztrzaskałem się o skały
Teraz tak spokojnie wygląda niebo
Rozkoszny błękit,
Lekka letnia bryza,
Lecz ja już nie lecę...
Boję się wzbić w powietrze...
By nie upaść raz jeszcze
Byłem gdzieś w przestworzach
Szybowałem beztrosko
Aż na horyzoncie zjawiły się one
Czarne chmury jak z najgorszego horroru
Nim się spostrzegłem były w koło mnie
Wiatr trącał mnie
Pioruny biły kalecząc me ciało
Zimny deszcz zamrażał me serce
Sine dłonie, ręce, korpus, nogi
Ciało...
Spadałem długo...
Nim roztrzaskałem się o skały
Teraz tak spokojnie wygląda niebo
Rozkoszny błękit,
Lekka letnia bryza,
Lecz ja już nie lecę...
Boję się wzbić w powietrze...
By nie upaść raz jeszcze
Kategoria:
Debiuty amatorskie
Debiuty amatorskie
Tagi tego wiersza:
samotność, miłość, żal, smutek, ból, strach
samotność, miłość, żal, smutek, ból, strach