Rusiniak Artur - Eros i Psyche
na morzach nocy odpływ szumi pianą
jak w szkło w pustkę srebrnawą przenika poranek
chce wydobyć z topieli dom mój miasto wzgórza
słaby i bardzo szary próżno skrzydła trudzi
mimo że świt z mórz nocy świat się nie wynurza
z zorzy bez horyzontu głosy dwojga ludzi
słowa toczcie się do niej
powiedzcie znowu
serce myśl
miłuję
wracajcie jego słowa wonne
szepnijcie mu ode mnie to samo
miłuję
jedno to jest od wieków
głód zagłada i ty
jedno to jest od wieków
głód zagłada i ty
wiatr wieje z siwej nicości
świt nieznany ma zimny oddech
aleś ty jak woda rzeźwiąca
a my razem jak miecz i dłoń
płaczę
miłość smutek wspólne to drzewo
jak chmura i grzmot
pod ręką czuję twe serce
smuci się równie
oczy ci łzami zaszły
wargi drżą tak skrzydła złamane trzepocą
to ból nie smutek
nie myśl
bo może dlatego płaczę
żeś nie widział nigdy moich łez
nie słuchaj serca
bo może goniłem ku tobie z prędkości miłowania
zmęczyło się
zapomnij o przeszłych i przyszłych
opuść błyskawice szalone
cóż że gwiazdę na której się unosimy
niebo uroni wkrótce
zapomnienie to ty
ty jesteś przy mnie
więc nie czeka mnie nic i nie żegna przede mną ni za mną
ty wieczność
głębiej szerzej
niż sądzisz
jesteś sprzed sił
które czas wydarły z łona bogów
mocna
miłuję
miłuję
na morzach nocy odpływ szumi pianą
jak w szkło w pustkę srebrnawą przenika poranek
szarość stoi na lądach beznadziejną ścianą
ziemia drży chce otrząsnąć się z tej tępej krzywdy
po coś słuchał człowieku
rozmowa dwojga zgasła w konstelacjach sekund
mogłoby nie być jej nigdy
obawa w psiej skórze zawładnęła moim psyche
zacząłem bać się samego siebie
nie chcę być obcy
dla samego siebie
chcę na zawsze siebie rozumieć
i pożądać Psyche
błagać siebie rozpocząłem we wtorek
błagałem aż do Dziennika
później przestałem błagać
zacząłem płakać
nie poskutkowało
usnąłem i spałem
śniła mi się czerń
nostalgiczna czerń i nic poza nią
a gdy się obudziłem nie było strachu
i nie było Psyche...
jak w szkło w pustkę srebrnawą przenika poranek
chce wydobyć z topieli dom mój miasto wzgórza
słaby i bardzo szary próżno skrzydła trudzi
mimo że świt z mórz nocy świat się nie wynurza
z zorzy bez horyzontu głosy dwojga ludzi
słowa toczcie się do niej
powiedzcie znowu
serce myśl
miłuję
wracajcie jego słowa wonne
szepnijcie mu ode mnie to samo
miłuję
jedno to jest od wieków
głód zagłada i ty
jedno to jest od wieków
głód zagłada i ty
wiatr wieje z siwej nicości
świt nieznany ma zimny oddech
aleś ty jak woda rzeźwiąca
a my razem jak miecz i dłoń
płaczę
miłość smutek wspólne to drzewo
jak chmura i grzmot
pod ręką czuję twe serce
smuci się równie
oczy ci łzami zaszły
wargi drżą tak skrzydła złamane trzepocą
to ból nie smutek
nie myśl
bo może dlatego płaczę
żeś nie widział nigdy moich łez
nie słuchaj serca
bo może goniłem ku tobie z prędkości miłowania
zmęczyło się
zapomnij o przeszłych i przyszłych
opuść błyskawice szalone
cóż że gwiazdę na której się unosimy
niebo uroni wkrótce
zapomnienie to ty
ty jesteś przy mnie
więc nie czeka mnie nic i nie żegna przede mną ni za mną
ty wieczność
głębiej szerzej
niż sądzisz
jesteś sprzed sił
które czas wydarły z łona bogów
mocna
miłuję
miłuję
na morzach nocy odpływ szumi pianą
jak w szkło w pustkę srebrnawą przenika poranek
szarość stoi na lądach beznadziejną ścianą
ziemia drży chce otrząsnąć się z tej tępej krzywdy
po coś słuchał człowieku
rozmowa dwojga zgasła w konstelacjach sekund
mogłoby nie być jej nigdy
obawa w psiej skórze zawładnęła moim psyche
zacząłem bać się samego siebie
nie chcę być obcy
dla samego siebie
chcę na zawsze siebie rozumieć
i pożądać Psyche
błagać siebie rozpocząłem we wtorek
błagałem aż do Dziennika
później przestałem błagać
zacząłem płakać
nie poskutkowało
usnąłem i spałem
śniła mi się czerń
nostalgiczna czerń i nic poza nią
a gdy się obudziłem nie było strachu
i nie było Psyche...
Kategoria:
Debiuty amatorskie
Debiuty amatorskie
Tagi tego wiersza:
sen, miłość, strach
sen, miłość, strach
Pozostałe wiersze autora:
* * * [to nie tak wyobrażałaś sobie miłość]
06.09.2000
Agonia
Bluźnierca
Bobasek
Boję się (AR)
Burza
Byt
Czas (AR)
Człowiek który nie miał wrogów
Dekalog siedmiu kontynentów oparty na faktach autentycznych
Do Twojego dobra
Drzewiasty
Erato
Eros i Psyche
Generalny remont
Gorycz mandragory
Gwałciciel
Jak na Florydzie
Jak stracić człowieka?
Kartka papieru
Kiedyś (czyli jednym tchem)
Krzyk uczucia
Maska
Maskarada
Mój obraz
Muzyka miłości
Muzyka nowej generacji
Nazajutrz
Niema szubienica
Noc poślubna
Nocny spacer
Osaczony
Osobisty ogród
Partner
Persefona
Piąta symfonia
Pieśń o miłości
Samobójca
Samobójstwo
Sen ust twoich
Słuchając Beethovena
Starość
Stworzenie
Sumienie
Szczerość radość miłość zdrada
Szczęśliwy?
Ślad
Śmierć Psyche
Tracąc tajemnicę
W krainie snów
Wiersz Agnieszki
Wspomnienia
* * * [to nie tak wyobrażałaś sobie miłość]
06.09.2000
Agonia
Bluźnierca
Bobasek
Boję się (AR)
Burza
Byt
Czas (AR)
Człowiek który nie miał wrogów
Dekalog siedmiu kontynentów oparty na faktach autentycznych
Do Twojego dobra
Drzewiasty
Erato
Eros i Psyche
Generalny remont
Gorycz mandragory
Gwałciciel
Jak na Florydzie
Jak stracić człowieka?
Kartka papieru
Kiedyś (czyli jednym tchem)
Krzyk uczucia
Maska
Maskarada
Mój obraz
Muzyka miłości
Muzyka nowej generacji
Nazajutrz
Niema szubienica
Noc poślubna
Nocny spacer
Osaczony
Osobisty ogród
Partner
Persefona
Piąta symfonia
Pieśń o miłości
Samobójca
Samobójstwo
Sen ust twoich
Słuchając Beethovena
Starość
Stworzenie
Sumienie
Szczerość radość miłość zdrada
Szczęśliwy?
Ślad
Śmierć Psyche
Tracąc tajemnicę
W krainie snów
Wiersz Agnieszki
Wspomnienia