Gałkowski Marcin - Duch
Ciche i słabe słyszę pukanie,
Drzwi pod kołatką drgają mosiężną.
Dźwięk to się zgłośni, naraz ustanie.
Głos przytłumiony, szept, jak syk węża.
W biel przyodziany przede mną stanął.
Na twarzy wyraz bezsilnej złości.
Białą ma skórę, białą jak kości.
Brzuch jego rozcięty raną.
Nogi łańcuchem mu skrępowano,
Zrobił trzy kroki i upadł.
Biel jego z białą zlewa się ścianą.
Ja widzę, ach widzę trupa!
Bezdźwięczne słowa, jakby spod ziemi.
Wargi spuchnięte i sine.
Gdy mówi, ledwie porusza niemi.
Tutaj na brzuch swój wskazał znacząco.
Wyszeptał, rękę unosząc drżącą
Westchnął ciężko, gdy ku drzwiom się zwrócił.
Zniknął tak nagle, jak się pojawił.
Przez dwieście lat nikt mąk mu nie skrócił.
Czy Sprawiedliwy Sędzia tak sprawił?
Drzwi pod kołatką drgają mosiężną.
Dźwięk to się zgłośni, naraz ustanie.
Głos przytłumiony, szept, jak syk węża.
W biel przyodziany przede mną stanął.
Na twarzy wyraz bezsilnej złości.
Białą ma skórę, białą jak kości.
Brzuch jego rozcięty raną.
Nogi łańcuchem mu skrępowano,
Zrobił trzy kroki i upadł.
Biel jego z białą zlewa się ścianą.
Ja widzę, ach widzę trupa!
Bezdźwięczne słowa, jakby spod ziemi.
Wargi spuchnięte i sine.
Gdy mówi, ledwie porusza niemi.
Tutaj na brzuch swój wskazał znacząco.
Wyszeptał, rękę unosząc drżącą
Westchnął ciężko, gdy ku drzwiom się zwrócił.
Zniknął tak nagle, jak się pojawił.
Przez dwieście lat nikt mąk mu nie skrócił.
Czy Sprawiedliwy Sędzia tak sprawił?
Kategoria:
Debiuty amatorskie
Debiuty amatorskie
Tagi tego wiersza:
duch, strata, bunt, romantyzm
duch, strata, bunt, romantyzm