Sokołowski Adam - Dolina ciemności
Dolina, wielka dolina,
na jej dnie leżę ja, umieram.
Leżeć - odpoczywać, leżąc-zdycham.
Promienie nadziei, pochłonięte przez obłoki żelazne.
Zielony krajobraz przyszłości, blednie, w czerń przechodzi
Nie czuję - nie chcę to i lepiej.
Błękitne wizje moje przeradzają się w nicość,
Jakże realną i ostrą - kaleczą mnie do krwi, do kości.
Lecz uczucie tak we mnie długo trwające
Kroplę pomyślności na me dłonie składa.
I tak pogrążając się, wierzę, że jednak będzie dobrze.
na jej dnie leżę ja, umieram.
Leżeć - odpoczywać, leżąc-zdycham.
Promienie nadziei, pochłonięte przez obłoki żelazne.
Zielony krajobraz przyszłości, blednie, w czerń przechodzi
Nie czuję - nie chcę to i lepiej.
Błękitne wizje moje przeradzają się w nicość,
Jakże realną i ostrą - kaleczą mnie do krwi, do kości.
Lecz uczucie tak we mnie długo trwające
Kroplę pomyślności na me dłonie składa.
I tak pogrążając się, wierzę, że jednak będzie dobrze.
Kategoria:
Debiuty amatorskie
Debiuty amatorskie
Tagi tego wiersza:
smutek, rozczarowanie
smutek, rozczarowanie