Krzeszewska Joanna - Denat
Zbita grupa ludzi
nad brzegiem rzeki.
Policyjne syreny,
wrzask rozmów, krzyk.
Ktoś zemdlał.
Bezmyślni gapie
oglądający nową atrakcję.
Nad brzegiem rzeki
leży trup:
mokre włosy
zimny jak lód.
Jednak na twarzy
zastygły na wieczność
uśmiech.
To ja.
Oglądam ten zgiełk
nie swymi oczami.
Nie mam ciała,
unoszę się nad nimi.
Czyjś placz. To chwilowe.
Niedługo zapomną.
Nikt nie będzie pamiętał,
że był ktoś
taki jak ja.
nad brzegiem rzeki.
Policyjne syreny,
wrzask rozmów, krzyk.
Ktoś zemdlał.
Bezmyślni gapie
oglądający nową atrakcję.
Nad brzegiem rzeki
leży trup:
mokre włosy
zimny jak lód.
Jednak na twarzy
zastygły na wieczność
uśmiech.
To ja.
Oglądam ten zgiełk
nie swymi oczami.
Nie mam ciała,
unoszę się nad nimi.
Czyjś placz. To chwilowe.
Niedługo zapomną.
Nikt nie będzie pamiętał,
że był ktoś
taki jak ja.
Kategoria:
Debiuty amatorskie
Debiuty amatorskie
Tagi tego wiersza:
samotnosc, pustka, samobojstwo
samotnosc, pustka, samobojstwo