wiersze-poezja.info

 

Kaletka Agnieszka - daktyle

Dzięki daktylom z Iraku przybędzie nam dzieci,
wójt gminy Stawiguda rozpoczął akcję "becik".

Teodozy Marcinkiewicz zupełnie nie bez racji,
wziął w swoje ręce kwestię prokreacji.

Bo "winny" jest gruby, "winna" też ta chuda,
że dzieci ubywa w gminie Stawiguda.

Ażeby dopomóc region w bardzo ciężkiej chwili,
Iracka delegacja przyśle dwa wagony daktyli.

Bo - jak powiedział człowiek z tego kraju:
"u nas, dzięki daktylom dziecięca klęska panuje urodzaju".

Z powodu pomysłu wójtowi wesoło,
lecz ludzie wokoło pukają się w czoło.

Wójt Teodozy jednak nie zrażony,
sprawę daktyli ciągnie jak szalony.

Lecz zaludnienia problemu niemal w jednej chwili,
nie załatwią wagony irackich daktytli.

Uczyniłaby to poprawa fatalnej,
większości polskich rodzin sytuacji materialnej.

Panie Marcinkiewicz - pan się zastanowi!
I spraw tego typu nie powierza Irakowi.

Ludzie bez daktyli mnożyć się gotowi,
do pracy są chętni, zupełnie zdrowi.

Jeśli rząd nasz polski nic nie postanowi,
i sytuacji ludzi znowu nie uzdrowi...

Zawiedzeni ludzie kolejny raz zobaczą,
że kandydaci przed wyborami tylko pięknie gdaczą.

A gdy immunitet działa już posłowi,
przychodzi moment by westchnąć słowami:
NIHIL NOVI.


Kategoria:
Debiuty amatorskie
Tagi tego wiersza:
becik dzieci Stawiguda
Pozostałe wiersze autora:
daktyle
daktyle 2
www.zakladkarny.pl
Biuro Rachunkowe Odżywki OLIMP kredyty przez telefon tusze,tonery imprezy plenerowe
spa nad morzem | Katalog moderowany | Bedzin urząd skarbowy | ERP | katering cala polska