Skindzier Tomasz - Czekając na zbawienie
Listopadowa noc pod naszym drzewem.
Księżyc świeci pełnym blaskiem swojego oblicza,
pod dębem widać go jak na dłoni.
Papieros odpalany od papierosa,
Butelka trzeźwości opróżniona butelką wódki.
Na scenie bez desek, teatru bez nazwy,
aktorów bez roli, sztuki bez tytułu,
w każdej uliczce tego martwego miasta
każdy z nas prubuje zagrać
kogoś kim nie jest, być nie powinien.
Pod dachem nieba ciało moje marne,
bezwładne, odrętwiałe czeka na wyrok,
na śmierć, która nie nadejdzie.
Na tle pejzarzu istniejącego tylko
w mojej psychodelicznej jaźnii
gram idiotę na każde zaawołanie
myśląc, że da mi to nieśmiertelność.
Ciało zdrętwiałe od zimna czeka,
świadomość otumaniona przezkolejną
dawkę życia przygląda się ułomnej
istocie leżącej obok w bezruchu,
czekającej na zbawienie-to
które nie przyjdzie.
listopad 2003
Księżyc świeci pełnym blaskiem swojego oblicza,
pod dębem widać go jak na dłoni.
Papieros odpalany od papierosa,
Butelka trzeźwości opróżniona butelką wódki.
Na scenie bez desek, teatru bez nazwy,
aktorów bez roli, sztuki bez tytułu,
w każdej uliczce tego martwego miasta
każdy z nas prubuje zagrać
kogoś kim nie jest, być nie powinien.
Pod dachem nieba ciało moje marne,
bezwładne, odrętwiałe czeka na wyrok,
na śmierć, która nie nadejdzie.
Na tle pejzarzu istniejącego tylko
w mojej psychodelicznej jaźnii
gram idiotę na każde zaawołanie
myśląc, że da mi to nieśmiertelność.
Ciało zdrętwiałe od zimna czeka,
świadomość otumaniona przezkolejną
dawkę życia przygląda się ułomnej
istocie leżącej obok w bezruchu,
czekającej na zbawienie-to
które nie przyjdzie.
listopad 2003
Kategoria:
Debiuty amatorskie
Debiuty amatorskie
Tagi tego wiersza:
Pozostałe wiersze autora:
* * * [Bez szans na przetrwanie, perspektyw na przysszżłość,]
* * * [Szukam ciebie gdzieś w tłumie ludzi]
19 lat
Aleja
Azyl
Biała dama
Brama straceńców
Co nas łączy a co dzieli
Cośo prawdzie i kłamstwie
Czekając na zbawienie
Czy kobieta może być narkotykiem
epoka schyłkowa
Inne życie inny świat
Jeden z tych dni
Kościół oo. Franciszkanów
Listopad 2003
Ona
patologia
Październik 3
Pod gołym niebem
Prawdziwa twarz
Rachunek sumienia
To co na niebie to na ziemi
To już za mną
w każdym zakątku naszego świata
Wiersz religijnego neofity
własny kąt
wrzesień 2003
XXI wiek
zapukać do bram świtu
* * * [Bez szans na przetrwanie, perspektyw na przysszżłość,]
* * * [Szukam ciebie gdzieś w tłumie ludzi]
19 lat
Aleja
Azyl
Biała dama
Brama straceńców
Co nas łączy a co dzieli
Cośo prawdzie i kłamstwie
Czekając na zbawienie
Czy kobieta może być narkotykiem
epoka schyłkowa
Inne życie inny świat
Jeden z tych dni
Kościół oo. Franciszkanów
Listopad 2003
Ona
patologia
Październik 3
Pod gołym niebem
Prawdziwa twarz
Rachunek sumienia
To co na niebie to na ziemi
To już za mną
w każdym zakątku naszego świata
Wiersz religijnego neofity
własny kąt
wrzesień 2003
XXI wiek
zapukać do bram świtu